Mój „nowy” Bóg – Polki przechodzą na islam

image

Wbrew lękowi przed terroryzmem i niepokojącym wieściom z Bliskiego Wschodu z roku na rok przybywa konwertytów (osób zmieniających wyznanie chrześcijańskie na inne). Polskie muzułmanki konwertytki nie zawsze noszą chustkę, nie zawsze mówią o swojej religii najbliższej rodzinie, czasem muszą wierzyć w nowego Boga w ukryciu, by nie zrywać rodzinnych więzów.

– Kościół katolicki to nigdy nie było moje miejsce. Rodzice, dziadkowie i starsza siostra, wszyscy byli „moherowymi” katolikami, a ja – najmłodsza z całej rodziny – do 19 roku życia byłam wywrotową ateistką – opowiada 23-letnia Ela, która 4 lata temu dokonując konwersji na islam zerwała radykalnie kontakty ze swoją katolicką rodziną. – Kiedy byłam nastolatką, interesowali mnie faceci, sztuczna opalenizna, imprezy i alkohol. Kiedy siostra była na oazie, to ja leczyłam kaca. Rodzice byli ciągle rozczarowani, dziadkowie prawie się do mnie nie odzywali. Do czasu. A konkretnie do pierwszych wakacji po maturze.

Izę poznała na kursie francuskiego, też była świeżo po maturze. Tak jak Ela chciała podszkolić francuski, ale Iza miała jechać do swojego narzeczonego Ahmeda. – Kiedy ją zobaczyłam, pomyślałam, że to jakaś wariatka. Ciepło było, a ta zakutana w chustkę na głowie, długą spódnicę, długie rękawy – opowiada Ela. Któregoś razu zaczęły rozmawiać o programie kursu, o zajęciach i prowadzących. Dużo się śmiały. Okazało się, że Iza ma poczucie humoru, lubi modę, żyje tak jak Ela, tylko bez alkoholu.

Chcę poznać ten islam

– Od pierwszego dnia byłam nią zaintrygowana. Wydała mi się niesamowita, ciepła, zabawna. Chciałam, żeby była moją siostrą. Kiedy ją poznałam zmieniło się całe moje życie. Spotykałyśmy się codziennie, na kursie i po kursie, gadałyśmy o wszystkim, opowiedziałyśmy sobie obie całe życie od początku. To, co było egzotyczne, to modlitwy, na które patrzyłam. Dziwiły mnie. To były dla mnie nowe przeżycia.

Iza za pięć miesięcy miała wyjechać do Paryża na swój ślub i miała zostać tam na stałe. Jej rodzice z nią nie rozmawiali, zamykała swój pokój na klucz, w pokoju miała własne jedzenie, pieniądze przysyłał jej Ahmed, poznali się przez Facebooka.

Zaczęły coraz częściej rozmawiać o islamie. Kiedy Ela chciała zabrać Izę na imprezę nad Wisłę, ta powiedziała, że pójdzie, ale nie będzie pić alkoholu. To było dla Eli zagadką – jak młody człowiek może nie pić, picie było synonimem dobrej zabawy. – Była radosna, rozgadana i miła bez alkoholu, nie mogłam w to uwierzyć, że tak można, idziesz do nieznanych ludzi i po prostu możesz siedzieć rozluźniona i jest ok. Wtedy zrozumiałam, że jej zazdroszczę i że chcę poznać ten islam.

czym jest islam, dlaczego Polki przechodza na islam, islam w polsce, kobiety w islamieZdrada rodziny
Ela dokonała konwersji dwa miesiące później. Założyła chustę, zaczęła się regularnie modlić, zmieniła całe swoje życie. Rodzina była przeciwna, zaczęły się awantury, dochodziło do rękoczynów. – Okazało się, że rodzice woleli, żebym piła i imprezowała, niż żebym przechodziła na islam. Musiałam wyprowadzić się z domu, napięcie między nami było nie do zniesienia. Siostra wytłumaczyła im, że islam uznaje Jezusa jako proroka. Ale ich to nie przekonało. Odebrali to jako zdradę rodziny, a nie religii. Zrozumiałam, że nie chodzi o islam, ale o jakąkolwiek dużą zmianę, poczuli, że mnie nie znają, że stałam się kimś obcym. Ale prawda jest taka, że nigdy mnie nie znali, ja siebie nie znałam. Po roku im minęło, chociaż wiem, widzę i czuję, kiedy jesteśmy razem, że w pewnym sensie mi nie wierzą. Patrzą na mnie, jakbym przebrała się za klauna albo jakby mnie ktoś podmienił.

– Islam to religia całkowita, nie ma kościoła, gdzie wszyscy są świeci, i normalnego życia, gdzie każdy robi, co chce – opowiada Ela. – W islamie jest jedno życie i Bóg widzi je całe. W islamie najważniejsza jest intencja, jeśli chcesz dobrze, to Bóg o tym wie. Nie spowiadasz się księdzu, bo w islamie nie ma pośredników między tobą a Bogiem. Islam to prosta droga. Wszystko jest tu w Koranie, przeczytaj, nic tam nie znajdziesz o terroryzmie tylko o tym, jak być porządnym uczciwym człowiekiem – przekonuje.

Ela mieszka w Warszawie, studiuje zaocznie dziennikarstwo, studia zaczęła dwa lata później niż rówieśnicy, odkąd wyprowadziła się z domu jest samodzielna finansowo. Mieszka z kilkoma muzułmankami z Malezji, które przyjechały do Polski na studia medyczne. Iza mieszka na przedmieściach Paryża, od kilku miesięcy próbuje znaleźć Eli dobrego męża.

Nie chcę żyć w ukryciu

– Przeszłam na islam jako dorosła kobieta, miałam już 5-letniego syna i rozwód w aktach. Nie szukałam męża, szukałam spokoju i sensu w moim skomplikowanym życiu – opowiada 35-letnia Paulina, muzułmanka od 2 lat. – Tu u nas nie ma meczetu, niby miasto, ale jednak prowincja, nikt nie wie, że jestem muzułmanką, nikt by tego nie zrozumiał. Mówiliby, że mi odbiło. Wiem, że jest u nas grupa młodych dziewczyn konwertytek, ale one mają po dwadzieścia, dwadzieścia parę lat. Udzielam się na Facebooku i na forach internetowych, anonimowo oczywiście.

Paulina jest kierownikiem kadr w dużej firmie sprzątającej. – Może ktoś by powiedział, że ja nie jestem taką prawdziwą muzułmanką, bo ani nie noszę chustki, ani nie chodzę do meczetu, ani nie uczestniczę w życiu wspólnoty. Ale czytam Koran, modlę się i wierzę. Może kiedyś się ujawnię, ale jestem skrytą osobą i teraz nie mam takiej potrzeby.

Paulina na islam przeszła korzystając z komunikatora internetowego. W ten sposób dużo rozmawiała ze swoim internetowym przyjacielem z Algierii Aminem, który był jej przewodnikiem religijnym.

Pierwsze zainteresowanie islamem pojawiło się w Paulinie po wakacjach w Egipcie. Zaraz po powrocie zaczęła szukać w internecie informacji, tak poznała Amina, który co prawda był z Algierii, ale pomógł jej zrozumieć islam.

– Wypowiedziałam shehadę (wyznanie wiary – red.) spontanicznie, chociaż oczywiście myślałam o tym od kilku tygodni. Nie byłam pewna, kiedy to zrobię. Wiedziałam, że pojawi się ten moment. Oboje płakaliśmy ze wzruszenia – wspomina.

Paulina pochodzi z rodziny wierzącej, ale niepraktykującej. Nie czuje potrzeby dzielenia się z nią swoją nową wiarą. – Tylko ja taka jestem. Ani rodzice, ani bracia nie mieli potrzeb duchowych. Odstawałam i odstaję do dziś. Mamy inne wrażliwości. Oni nie zrozumieliby mnie, więc po co ich denerwować.

Na pytanie, czy da się być muzułmanką mając tak wiele tajemnic, Paulina odpowiada, że tak. Modli się najczęściej jak może. Często, ze względu na warunki, na przykład w autobusie czy w pracy, robi to w myślach. Nie odkrywa ciała nawet w wysokich temperaturach, zachowuje się skromnie i wstrzemięźliwie wobec mężczyzn oraz z żadnym nie zostaje sam na sam. Przestrzega świąt muzułmańskich i na tyle, na ile może, minimalizuje swoje uczestnictwo w świętach katolickich. Uczy się arabskiego, żeby czytać i recytować Koran w oryginale.

– Nie mówię, że jestem najlepszą muzułmanką na świecie. Ale jestem już zbyt dojrzałą kobietą, żeby wychodzić na ulicę i demonstrować zmiany w moich życiu, krzycząc na prawo i lewo. Nie chcę żyć w ukryciu. Z Bożą pomocą będę szła drogą prostą. Na razie moim marzeniem jest spotkać się z Aminem, odkładam pieniądze. Może w te wakacje spotkamy się w Egipcie.

Może sama założę chustkę

– Wszyscy mnie pytają, czy oszalałam z tym islamem. Do czego mi to potrzebne? – opowiada 25-letnia Agnieszka, muzułmanka od 2 miesięcy, jedna z wielu nowych konwertytek w warszawskim meczecie. – I żadna odpowiedz nikogo nie zadowala. Nie można już po prostu uwierzyć w Boga?
Agnieszka nie poznała żadnego muzułmanina z arabskiego kraju, nie wyjechała na zagraniczną wycieczkę do Egiptu czy Tunezji. Islam poznała w Polsce, w meczetach, na spotkaniach z młodymi muzułmankami, na wykładach immamów. – Nie wszystko mi pasuje, nie noszę chusty, bo uważam, że to w naszych realiach nie jest konieczne, ale kto wie, może kiedyś to poczuję. Teraz piszę o tym pracę magisterską. Chcę zgłębić tajemnicę zakrywania kobiecego ciała antropologicznie i religijnie. Kto wie, może na koniec sama założę chustkę.

Agnieszka fascynowała się religiami od zawsze. Jako nastolatka chodziła na spotkania do zboru buddystów, próbowała medytacji. Najmniej przekonująca była dla niej rodzima religia katolicka.

– Islam traktuję rytualnie – mówi 25-latka. – Tak naprawdę moją wiarą jest to, czego ode mnie nikt nie usłyszy, bo nie można o wierze mówić słowami. To są uczucia, przeżycia duchowe, intymne, zaskakujące. Nawet jakbym chciała, trudno byłoby mi się nimi podzielić.

Dzięki religii Agnieszka czuje się lepszym człowiekiem. Staje się bardziej uważna. Stara się być lepsza dla ludzi. Żyje w dyscyplinie modlitw, jej życie nabrało sensu. – Ciągle słyszę, że nie jestem muzułmanką. Nie słucham tego. Przez ostatnie 4 lata zgłębiałam islam, poznawałam muzułmanów, czytałam, oglądałam, pytałam. Moja konwersja to etap kilkuletniej intelektualnej i duchowej podróży. Jak ktoś pyta mnie, na czym polega bycie muzułmanką i co w tym jest takiego świetnego, mówię: pomódl się, a sam zobaczysz. Pość, a sam zobaczysz. Zacznij czytać Koran, myśl, nie infantylizuj religii. Myśl.

Rodzina Agnieszki nie wie o jej konwersji, nie odważyła im się powiedzieć, ponieważ zna wiele historii o zerwanych więzach, awanturach, wręcz rękoczynach między bliskimi. Wiedzą, że islam ją interesuje, o nic nie pytają, a Agnieszka niewiele mówili. – Nie chcę ich stracić, kiedyś się dowiedzą, ale jeszcze nie dziś, jeszcze nie jestem wystarczająco silna.

Ewa Kaleta/(gabi)/WP Kobieta (Tytul oryginalu: Moj nowy Bog – Polki przechodza na islam)

Muzułmanie a wigilia

Muzulmanie a wigilia

Islam to prosta religia, bazująca na szczerej wierze w Jedynego Boga – Allaha, w Boga, który stworzył nas i wszystko wokół, który jest wieczny, bez początku ani końca, nie urodził się i nie umrze. Boga, który jest Miłosierny, może wybaczyć ludziom wszystkie grzechy. Wszystkie, poza jednym. Dodawaniem Mu współtowarzyszy, uznawaniem boskości kogokolwiek lub czegokolwiek innego. To właśnie główna nauka islamu.

To dlatego wierzący muzułmanie tak dużą uwagę przywiązują do tego, aby cześć oddawać tylko swojemu Stwórcy i szerokim łukiem omijać wszelkie przejawy politeizmu.

Za jeden z takich przejawów uznawane jest przyłączanie się do obchodzenia świąt celebrowanych przez innowierców, jak na przykład grudniowe święta – tzw. „Boże Narodzenie”. Nie można jednocześnie wierzyć, że Bóg jest Wieczny i obchodzić Jego narodzenia. Nie można też wierzyć w Jedynego Boga, a jednocześnie poprzez dołączanie się do świętowania narodzin Jezusa-boga (który według islamu jest prorokiem, nie zaś Bogiem, czy synem Boga) wyznawać, że „nie ma boga poza Allahem (Bogiem Jedynym)”, co jest warunkiem bycia muzułmaninem.

Wymaganie od muzułmanina czy muzułmanki obchodzenia takowych świąt jest jak żądanie, aby porzucił on/ona swoją religię. Stawia się wtedy taką osobę w bardzo przykrej sytuacji, gdyż jest to postawienie przed wyborem „ja albo Bóg”.

To dlatego czas świąt grudniowych jest dla wielu muzułmanek-konwertytek tak trudnym czasem. Czasem, kiedy trzeba albo postąpić wbrew sobie, świadomie zgrzeszyć i czuć ogromne wyrzuty sumienia, albo zranić swoich najbliższych (jeśli nalegają na przyłączanie się do świętowania). To dlatego wiele z nas patrzy, jak by tu uciec od takiego rozwiązania. Często stara się być wtedy jak najdalej, mieć tysiąc innych zajęć, których przełożyć absolutnie nie można, nagle się rozchorować, albo znaleźć jeszcze inny pretekst.

W świetle prawodawstwa islamskiego nie jest grzechem samo przebywanie w tym czasie z ludźmi innej religii, jeśli nie wiąże się to z intencją świętowania czy przytakiwania praktykom chrześcijańskim. Natomiast już „otoczka”, jak śpiewanie kolęd, łamanie się opłatkiem czy inne czynności powodujące branie czynnego udziału w świętowaniu jest zakazane.

Mamy więc zestresowaną muzułmankę (czy muzułmanina), która bardzo przeżywa taką sytuację i działa wbrew sobie jeśli się na taki krok zdecyduje, za to rodzina jest zadowolona, lub muzułmanka pozostaje nieugięta i nie uczestniczy w święcie, a rodzina jest zdruzgotana. Bardzo rzadko zdarza się, że w takiej sytuacji każda ze stron żyje „po swojemu”, nie spędzą tego czasu razem, a jednocześnie obie będą zadowolone.

Jest to bardzo trudne, gdyż często nasze rodziny nie wyobrażają sobie wigilii bez nas. Szczególnie, gdy w dodatku mieszkają z muzułmanami w jednym domu. Dlatego zamiast „próby sił”, czekania kto ustąpi, warto zastanowić się nad kompromisem. Bo w końcu ciężko jest spędzić miły czas wiedząc, że krzywdzi się kogoś, fundując mu przymusowe uczestnictwo i wewnętrzny konflikt. A przecież wcale tak nie musi być. Wystarczy, że każda ze stron pójdzie na ustępstwo, każdy coś z siebie da, a zaowocuje to miłą atmosferą. A na tym chyba każdemu zależy.

Dlatego właśnie zdecydowałam się napisać, próbując ukazać naszym rodzinom w czym tkwi problem i licząc na zrozumienie także i nas – muzułmanek, które skoro przeszły na islam, znaczy to, że naprawdę uznają tę religię i chcą postępować według jej zasad, nie krzywdząc jednocześnie najbliższych. Bo to nie jest złośliwość z naszej strony, że nie chcemy uczestniczyć w czymś, co jest nam surowo zabronione i postrzegane jest za największy grzech.

Dzięki Bogu czasem udaje się wypracować kompromis w takiej mieszanej (wyznaniowo) rodzinie. Przykładem może być wigilia. Można wcześniej przysiąść i ustalić pewne szczegóły, co sprawi, że i muzułmanka będzie się czuła komfortowo, nie postępując wbrew swojej religii, i jej chrześcijańska rodzina będzie się cieszyć, mając wszystkich najbliższych przy sobie. Jak zatem rozwiązać problem?

1. „Wieczerza wigilijna”

Dla rodziny chrześcijańskiej symbol zbliżających się świąt. Przywiązuje się do niej wielką uwagę. Jednak dla muzułmanów będzie to zwykły posiłek. Nie można zmusić ich wtedy do postu, czy innych praktyk chrześcijańskich (bo mimo, że kolacja wigilijna od jakiegoś czasu nie musi składać się już tylko z dań postnych, w większości domów nadal tak jest). A przecież nie stanie się nic złego, jeśli obok dań tradycyjnych stanąłby także jakiś przysmak naszych konwertytów. Jeden czy dwa półmiski przecież niczego nie zmienią, a sprawią cuda (poprawią samopoczucie muzułmanów, utwierdzą ich w przekonaniu, że nie zmusza ich się do postępowania narzuconego przez siebie i określonego wymogami chrześcijańskiej tradycji.) Aby zaoszczędzić sobie problemów związanych z przygotowywaniem, można po prostu zrzucić to na barki samych muzułmanów („Jeśli chcesz/chcecie zjeść coś innego niż tradycyjne dania, to przynieście ze sobą co tam chcecie”).

2. Prezenty

Obdarowywać się prezentami można każdego dnia w roku, o każdej porze dnia i nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie. Natomiast te wręczane w dniu świątecznym są już powiązane ze świętowaniem, z radością jaką ten dzień ze sobą niesie, podkreśleniem niezwykłości takiego dnia. Jednak jeśli dla muzułmanów dzień ten jest jak każdy inny, żeby uniknąć stwarzania pozorów celebrowania święta, wykraczającego poza ramy ich religii, nie przyłączają się tego konkretnego dnia do wymiany prezentów. Takie stanowisko to nie tylko nasza prywatna opinia, ale punkt widzenia uczonych muzułmańskich, którzy swoimi fatłami (opiniami opartymi na prawie muzułmańskim) sugerują nam co jest nam dozwolone, a co nie. Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłoby obdarowywanie się z pominięciem muzułmanów, a jeśli jest to niewygodna sytuacja, zawsze można takie prezenty wręczyć przed ich przyjściem, po wyjściu, lub w chwili, gdy na przykład pójdą pozanosić do kuchni brudne naczynia po skończonej kolacji.

3. Kolędy

Świąteczną atmosferę tworzy się nie tylko tego jednego dnia. Już wcześniej, a także w same święta i później wszędzie rozbrzmiewają kolędy. Muzułmanie robią co mogą, aby ich nie słuchać, gdyż pomijając inne kwestie, przede wszystkim nie zgadzają się z ich treścią, gdyż głównie to nadmierne wychwalanie Jezusa, wynoszenie go do rangi boga („bóg się rodzi…” itp.). Jest tak dużo czasu na śpiewanie kolęd, a i bez nich wigilia dla chrześcijan jest szczególnym dniem i towarzyszy jej niezwykła atmosfera. W czasie kolacji na przykład raczej kolęd się nie śpiewa (nawet ciężko byłoby z pełnymi ustami 😉 a i tak cała rodzina czuje niezwykłość tego dnia. Dlatego warto byłoby się zastanowić, czy wielkim wyrzeczeniem byłoby powstrzymanie się od kolędowania na ten krótki czas i zastąpieniem go miłą rozmową?

4. Opłatek

Nie jest to wielka tragedia, kiedy muzułmanie nie podzielą się z rodziną opłatkiem, czy nie złożą życzeń świątecznych (uznając wigilię za zwykły dzień i nie „świętując”). I nie będzie to wcale niezręczna sytuacja, jeśli naszych muzułmanów poprosimy wtedy o wyświadczenie przysługi (lub też przyjmując ich dobrowolną chęć pomocy), a niech w czasie łamania wyciągną z wody dogotowujące się uszka, naleją barszcz do wazy czy kompot do dzbanka. Miło będzie usiąść do nakrytego już stołu, na który przyniesiony zostanie gorący jeszcze barszczyk, nieprawdaż? A życzenia? Przecież muzułmanie i tak dobrze życzą swoim rodzinom, nie tylko w tym jednym dniu, ale i zawsze. Pamiętajcie o tym, kochani. Fakt, że w tym dniu nie wypowiadają (często wymuszonych) słów nie oznacza, że nie szanują swoich najbliższych.

I to chyba wszystkie „punkty sporne” dotyczące tego dnia. Komuś może się wydawać, że to dużo, że jest to ciężko zrealizować. Jednak w praktyce tak źle to nie wygląda. Ręczę za to nie tylko ja – muzułmanka wywodząca się z rodziny chrześcijańskiej, ale potwierdzili to także moi rodzice, którzy po tak zorganizowanej wigilii spytani jak minęła, odpowiedzieli: „To był wspaniały dzień”.

Monika

źródło

Katarzyna o życiu jako żona Araba

Katarzyna o życiu jako żona Araba

Przeważnie, słyszy się w polskich mediach o kobietach Polkach uciekających od mężów Arabów. Oczywiście, całą winą obarczany jest za to mąż Arab, a Polka to zagubiona, niewinna istota, którą wykorzystano i oszukano. Jaka jest prawda, nikt nie wie, bo i nikt tej prawdy nie szukał??? W takim razie, kto i dlaczego podjął się tej niesprawiedliwej oceny? Pamiętam jak dorośli zawsze twierdzili żeby być sprawiedliwym i zgodnym z własnym sumieniem. Nim zatem obarczymy kogoś winą trzeba wysłuchać obu stron! Czy rzeczywiście nie ma Polek, które są szczęśliwe z mężem Arabem, tworząc zgodną, szczęśliwą rodzinę? Rodzina ta oparta jest przede wszystkim na prawach i obowiązkach zawartych w Świętej Księdze Quranu i Sunnie proroka Mohammeda (SAW), czyli na religii Islamu. Tu należy podkreślić, że nie każdy Arab jest muzułmaninem, wśród tej grupy etnicznej są także chrześcijanie i ateiści.

Otóż jestem jedną z nich, to znaczy Polką – muzułmanką, żoną Araba – muzułmanina z pochodzenia Palestyńczyka. Zalet męża Araba, praktykującego muzułmanina (!) nie trzeba wymieniać, ale powtórzę tylko te główne jak: wierność, moralność, obowiązek utrzymywania rodziny oraz dbania o żonę i dzieci, abstynencja od alkoholu i innych używek. Z moim mężem tworzymy wspaniałą, szczęśliwą rodzinę od 20 lat. Bóg obdarzył nas wspaniałą czwórką dzieci, które wychowujemy z ogromną odpowiedzialnością, gdyż zależy nam, aby w przyszłości posiadały one większość cech, jakimi obdarzony był nasz prorok (S.A.W) i jego Umma. W Jordanii mieszkam od 4 lat, wcześniej mieszkałam w Kuwejcie, gdzie zaczęła się moja droga do Islamu, Alhamdu lilleh. Wyjeżdżając do męża pierwszy raz po zawarciu związku małżeńskiego w Polsce, byłam pełna obaw. Dla mnie był to inny świat, nieznany zakątek świata.

Do mojego stanu psychiki przyczyniła się też społeczność Polska, tzw. „dobrzy przyjaciele”, którzy wciąż powtarzali stereotypy na temat tradycji, a przede wszystkim zachowań względem kobiet, jaki według nich (!) jest w islamie. Spowodowali, że zaczęłam się wahać czy na pewno, aby wyjechać? Pomimo wszystko wyjechałam, gdyż okazało się, że oczekujemy potomka, a byłam nauczona odpowiedzialności za własne decyzje. Postanowiłam, że wejdę w progi męża i jego rodziny z szacunkiem i miłością. Ku mojemu zaskoczeniu zostałam przyjęta bardzo serdecznie wraz z moim ojcem, który towarzyszył mi w podróży. Mąż wyczuwając mój niepokój i stan, w jakim byłam (ciąża) postanowił, że pierwszy raz powinnam przyjechać pod opieką kogoś z rodziny. Odnośnie podróży muzułmanki w islamie jest zasada, że kobieta nie powinna podróżować sama dłużej niż 24 godziny bez mahram (kogoś z rodziny), ze względu na jej bezpieczeństwo.

Przez całe 20 lat mamy wspaniałe relacje z rodziną męża, zawsze byli wyrozumiali, szczerzy, serdeczni i dawali mi odczuć, że stanowimy jedność. To oni przyczynili się do postawienia przeze mnie pierwszych kroków w stronę Islamu. Mój mąż, znany lekarz, wprowadził mnie w grupę przyjaciół, których żony pomagały mi poruszać się w obcym mi wtedy kraju. Miałam też dużo kontaktów z Polakami, którzy bardzo szanowali i cenili mojego męża, bo jako lekarz pediatra nieraz pomagał całkowicie bezinteresownie dzieciom z rodzin polskich. Tak było przez 16 lat, przyjaciółki Arabki zawsze były przy mnie w momencie, gdy miałam problem. One nauczyły mnie kuchni arabskiej, języka, którym dosyć szybko opanowałam, zachowania i tradycji rodzinnych, pomagały moim dzieciom w nauce i poznawaniu wartości religijnych. Choć opuściłam Kuwejt to do dzisiaj mamy ze sobą kontakt, gdyż tego typu przyjaźnie, oparte na miłości lillehi taala [w imię Allaha – przyp. red.], nie wygasają.

Wyjechałam do Jordanii ze względu na edukację dzieci. Znów był to wyjazd w nieznane, ale wtedy już jako muzułmanka wiedziałam, że z pomocą Boga nie ma rzeczy niemożliwych do pokonania. Tam zaczęła się nie tylko edukacja dzieci, ale i moja. Dzięki pobieranym naukom w jednym z meczetów w Ammanie, poznałam grono wspaniałych muzułmanek pochodzenia tureckiego, czeczeńskiego, syryjskiego, jordańskiego i palestyńskiego. Osoby te są gotowe na udzielenie pomocy w każdym momencie. Znalazłam tam miłą, religijną atmosferę opartą na szacunku, miłości do bliźniego, wszyscy są równi i tolerancyjni. Staramy się siebie rozumieć, radzić się, a w trudnych sytuacjach pomagamy sobie. Moje przyjaciółki, muzułmanki poradziły mi naukę języka arabskiego, by poprawić czytanie Świętej Księgi Quranu.

W rezultacie przyczyniło się to nie tylko do poznania bogactwa języka arabskiego, ale i przybliżenie do społeczności w Jordanii. Biorąc udział w lekcjach języka arabskiego, matematyki i wiedzy współczesnej, poznałam kobiety Arabki pochodzące z różnych środowisk i klas społecznych. Od nich dowiaduję się o zwykłych problemach związanych z wychowaniem dzieci czy prowadzeniem domu. Nie spotkałam się, żeby któraś była bita lub biła swoje dzieci. Stwierdziłam, że są to ludzie, którzy na pierwszym miejscu stawiają religie, bo od niej wszystko zależy. Uważam, że mogę powiedzieć, iż zaliczam się do osób szczęśliwych, ponieważ mam zapewniony spokój i bezpieczeństwo, a najważniejsze to, że poznałam prawdziwą niekończącą się miłość do Boga. Mąż jest odpowiedzialną głową rodziny i razem tworzymy całość, której efekty są jak najbardziej widoczne. Nasze życie przebiega spokojnie, w rodzinnej atmosferze, dzieci dobrze się uczą i są chwalone za dobre wychowanie i okazywanie szacunku do pedagogów i oczywiście rodziców.

Chciałabym podziękować Redakcji i tym, którzy przyczynili się do stworzenia wspaniałego portalu Islam-in-poland. Jest tam ciekawa lektura na wszystkie nurtujące nas tematy. Mi osobiście się ona bardzo przydaje, bo znając język arabski mogę pogłębiać swoją wiedzę w języku polskim. Ta z kolei pomaga mi w konwersacji z polonią na temat religii Islamu. Z portalu są zadowolone tez dzieci, mają tutaj dla siebie wiersze, piosenki, historyjki, zagadki i naukę liter arabskich. Jest ona bardzo atrakcyjna, ponieważ dostępna jest w języku polskim i arabskim. Spowodowało to zamieszki w domu, bo występują wyścigi, kto pierwszy przed komputer.

Fi aman Allah,

Katarzyna

Muzułmanin to też człowiek

jak się zachować jak zobaczę muzułmanina?

Często spotykamy się  ze strony nie-muzułmanów z pytaniem typu: „Co zrobić jak zobaczę muzułmanina?” albo: „Co powinienem zrobić gdy spotkam muzułmankę?” Nie są to bagatelne pytania, a wręcz ważne dla nas wszystkich.

Nasza siostra odpowiada, zaczynając od anegdoty:

„Swego czasu, jako studentka, dorabiałam sobie, sprawdzając i aktualizując dane firm. W ostatnim roku tejże pracy, dostałam nowy rejon, którego wcześniej nie znałam. To było bardzo krótko po konwersji, ale już się starałam poprawnie ubierać. Wzięłam spis i zaczynam szukać firm w tym rejonie. Jednej za nic w świecie nie umiałam znaleźć, więc spytałam pierwszego lepszego napotkanego człowieka – mężczyznę w średnim wieku – czy nie wie, gdzie ona jest. Człowiek spojrzał na mnie ze strachem w oczach, zaczął się wycofywać, spadł z krawężnika, chwycił z powrotem równowagę i w bieg… ‚Wariat jakiś, czy coś? Baby w chustce nie widział?’ – pomyślałam, i poszłam dalej. Dopiero po chwili dotarło do mnie: firma o którą pytałam to był SKLEP MILITARNY! Ciekawe, czy ten pan zareagowałby tak samo, gdybym nie miała na głowie chusty… – pomyślałam.”

Co zrobić jak zobaczę muzułmanina?

W dzisiejszych czasach, kiedy w mediach głośno jest o incydentach (prawdziwych lub nie) z udziałem ludzi z krajów muzułmańskich (oczywiście przypinając wszędzie etykietkę „islam”),  w ludzkich umysłach muzułmanie jawią się jako „stwory z innej planety”. Dzieje się tak też za sprawą pewnych różnic w stylu życia, wynikających z religii, jak strój, unikanie przez muzułmanów spożywania tego, co zabronione (np. wieprzowina, alkohol), zachowywanie odpowiedniego dystansu do przedstawicieli płci przeciwnej itp.

Warto jednak pamiętać, że są to kwestie, które muzułmanie stosują dla siebie (dla zadowolenia Boga), są to ich prywatne wybory (czy dostosują się do nakazów religijnych, czy też nie), dotyczą ICH życia. Nie przekładają się one na życie otoczenia. Koran uczy, iż każdy jest odpowiedzialny tylko za własne czyny. Jednak poza tym, że muzułmanie wdrażają w życie pewne odmienne od „norm” Zachodnich zasady, są nadal… LUDŹMI.

Czasem zdarza się, że ktoś spyta: „Jak mam się zachować, widząc muzułmanina?”. Odpowiedź jest prosta: normalnie, po ludzku. Podchodząc do niego jak do każdego innego człowieka. Miłym gestem – przejawem szacunku – jest nie namawianie go do tego, co jest mu zabronione (np. oferując zakazane produkty czy podając dłoń osobie płci przeciwnej, itp.), jednak muzułmanin swój rozum ma, sam wie dobrze czego się wystrzegać, więc nie ma potrzeby myśleć za niego i na siłę usuwać z drogi wszystko, co w jego religii zakazane.

Co prawda wyznawcy islamu chcieliby, by na świecie powszechne było tylko to, co zaleca Bóg, by grzech nie był powszechny, by na pewne sytuacje  nie musieli być narażeni, jednak faktem jest, że tak idealnie nie jest i nie będzie. Jeśli jesteśmy w stanie coś na lepsze zmienić – staramy się, jest to wręcz naszym obowiązkiem. Staramy się mówić otwarcie o dzisiejszych problemach ludzkości (ogółem), nawoływać do dobra i moralności, staramy się w swoim otoczeniu stwarzać warunki sprzyjające praktykowaniu wiary, jednak zmiany powinniśmy rozpoczynać od SIEBIE, pracować nad własnym charakterem, własnymi uczynkami, by grzeszyć jak najmniej.

Niestety, islam nadal dla wielu jest „egzotyką”. Na widok muzułmanina niektórzy są zmieszani, nie wiedzą jak się zachować. Widzimy czasem różne reakcje, od przystawania i wpatrywania się w nas z szeroko otwartymi oczami i ustami, odwracania się za nami w nieskończoność, przez cedzenie niecenzuralnych słów, po całkowite zignorowanie, choć wielu z nas doświadcza w większości pozytywnych reakcji – odwzajemnienie uśmiechu, wymiana kilku zdań na ulicy/w sklepie. Niektórzy pytają nas o naszą religię (muzułmanie raczej nie mają z tym problemu, zazwyczaj chętnie odpowiadają na pytania, więc śmiało można je zadawać), inni coś zarzucają – choć i tu jest okazja sprostowania. Jeszcze inni starają się unikać tematów religijnych, jak gdyby było to tabu – warto tu zaznaczyć, że nie ma takowej potrzeby. Dla muzułmanina religia jest częścią życia, tu nie ma podziału na życie „religijne” i „świeckie”. Całe nasze życie jest (lub przynajmniej powinno być) służbą Bogu. Robiąc cokolwiek, mamy głównie na uwadze życie przyszłe, lecz korzystamy też z dobrodziejstw i radości tego życia – w granicach tego, co dozwolone.

Obcując z muzułmanami, musimy jednak pamiętać, że – podobnie jak inni – są to (aż) ludzie i TYLKO ludzie. Zatem oprócz religii i islamskich wytycznych, mają także wolną wolę i charakter, więc nie każdy muzułmanin będzie zachowywał się/reagował tak samo. Nie należy więc z góry niczego zakładać ani też wyciągać wniosków o islamie na podstawie zachowań ludzi. Chcąc więcej wiedzieć o religii – sięgnijmy do źródeł, w tym przypadku do Koranu i Sunny (tradycji Proroka Muhamada, pbzn), zweryfikujmy, czy to, co widzimy w ludziach to islamska zasada, czy też preferencja danego człowieka, czasem nawet jego niewiedza na temat własnej religii czy nie przykładanie do niej zbytniej uwagi, jedynie powierzchowne jej wyznawanie. Przez takie obserwacje ludzi powstają czasem dziwne teorie na temat religii, ponieważ ten czy tamten muzułmanin tak właśnie robił czy mówił.

Podsumowując – wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy jesteśmy pod pewnymi względami podobni, pod innymi różni. Jednak ponad wszystko łączny nas fakt, iż wszyscy jesteśmy stworzeniami Boga. Zatem wszyscy powinniśmy się wzajemnie szanować. Pomimo różnic, nawet jeśli różnice te nam się nie podobają. Zasada ta powinna obowiązywać oczywiście w obie strony. Szacunek do innych i sprawiedliwość nie stoją w sprzeczności z żadną religią, nie wyrządzają nikomu zła, przeciwnie – są nawet pożądane. Tak że widząc wyznawców innych religii (w tym islamu) potraktujmy tę inność jak każdą inną, jak gdybyśmy mieli do czynienia po prostu z innym człowiekiem, mającym po prostu prawdopodobnie trochę inne od naszych zasady. Żyjmy w pokoju, szanujmy się wzajemnie, a wszystkim będzie milej i łatwiej.

Pokój z Wami.

Autorka: M. M.

Problem imigrantów czy problem Europy? – Co powiedzieliby nam Prorocy, gdyby żyli pośród nas?

Ignoranci vs Uchodzcy

Rasistowskie i ksenofobiczne komentarze nie tylko pod postami publikowanymi przez fundację, która zajęła się przyjęciem uchodźców do Polski, ale także na stronach typu „Polscy Muzułmanie Patrioci” czy prezentowanie najbardziej „soczystych” komentarzy Polaków przez stronę/organizację „Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych”.

Zupełne odczłowieczenie i brak jakiegokolwiek umiaru w wypowiadaniu własnego zdania, które często bywa zdaniem nie własnym, lecz opinią większości. Co więcej, mylenie wolności słowa z przyzwoleniem na obelgi i nie branie odpowiedzialności za to, co się wypowiada.

Dehumanizacja części narodu polskiego dostrzegana jest już bowiem poza granicami kraju, np. w Szwecji, Niemczech itd. …
Nieważne kto i po co chce nas podzielić. Ważne, abyśmy trzymali się razem we wzajemnej miłości i pokoju i nie pozwolili nikomu na podzielenie nas.

Co mówił Prorok (saws)?

Prorok Muhammad (saws) mówił o pilnowaniu swojego języka – w rozumieniu zastanawiania się nad tym co się wypowiada i brania odpowiedzialności za swoje słowa.

            Al-Ahnaf bin Qays przekazał, że ´Umar bin al-Khattâb powiedział:

„Ahnaf! Ten kto dużo mówi, wiele popełnia błędów. Ten kto popełnia wiele błędów, traci wstydliwość. Ten kto stracił wstydliwość, traci bogobojność. Ten kto stracił bogobojność ma martwe serce.”

uchodzcy z Syrii islam bez tajemnic

W jaki sposób objawia się tzw. „martwe serce”?

Na pewno część z Was słyszała o tragedii, która wydarzyła się w Austrii. W ciężarówce znaleziono martwych kilkudziesięciu uchodźców. W mediach wciąż mówi się o terrorystach, o ich bestialskich zagrywkach. Ja widzę nową falę terroryzmu wśród Polaków. Oto kilka wybranych komentarzy w odniesieniu do powyższego wydarzenia:

„swołocz i bydło powinni z automatów do nich walić zanim za późno nie będzie!”

„(…) tych brudasów to powinno się publicznie rozstrzeliwać, wieszać i ścinać! (…) jak powstanie jakaś ich dzielnica chętnie się tam wybiorę z butelkami benzyny i pałą!”

„Przyjąć chyba na Majdanek albo Oświęcim.”

 To jest martwe serce…

Ka´b-ul-Ahbâr powiedział: „Prostolinijność składa się z dziesięciu części. Dziewięć z nich to cisza.”

Język mądrego człowieka kryje się za jego sercem. Gdy pragnie coś powiedzieć, konsultuje to ze swoim sercem. Jeśli jest w tym korzyść, mówi. Jeśli nie, zachowuje milczenie. Zaś serce ignoranta znajduje się na czubku jego języka. Mówi cokolwiek mu wpadnie na język. Ten kto nie chroni swego języka, nie rozumie swej religii. (źródło: Rawdhat-ul-´Uqalâ’ wa Nuzhat-ul-Fudhalâ’, str. 44-47)

czlowieczenstwo jest naszym obywatelstwem

Kilka słów ode mnie…

Nie chcę, abyście mnie źle zrozumieli… Otóż nie wytykam nikomu błędów, nie oceniam i nie gardzę, a pragnę przytoczyć kilka przykładów w celu lepszego zobrazowania problemu, przed jakim przyszło nam stanąć.

Oczywistym dla nas – muzułmanów – jest fakt, że to Bóg otwiera i zamyka serca ludzi. Nie możemy zatem tłumaczyć w nieskończoność, że ISIS to nie są nasi bracia, że nie reprezentują oni islamu, że miliony ludzi na tym świecie wyznający islam nie są terrorystami, a normalnymi ludźmi, którzy zakładają kochające się rodziny, pracują, modlą się, dają jałmużnę… Ignorant będzie się upierał przy swoim (a w rzeczywistości często nie swoim, a czyimś) poglądzie i choćbyś przytaczał mu dowody naukowe, sunnę, hadisy, sury z Koranu, Biblii – on i tak znajdzie zdanie, wyrwie je z kontekstu i uczyni z niego argument dla niego niepodważalny. Dlaczego? – Bo Allah (swt) tak chce… bo Jego wolą jest nie otwierać serca tego człowieka… bo stawiając takich ludzi na Twojej drodze, sprawdza także Twoją wiedzę o Jego słowie – czy potrafisz się obronić, czy potrafisz obronić religię jaką Ci zesłał, czy znasz na tyle dobrze Koran, sunnę i hadisy, a także fakty historyczne, aby poprawnie argumentować swoją wypowiedź w dyskusji.

Część moich przyjaciół pyta mnie: „No dobrze, ale po co dyskutujesz z kimś, kogo serce i tak nie zostało otwarte, bo Allah (swt) nie chce tego? Przecież to bez sensu, tracisz tylko energię.”

– Otóż nie… Wiem, że jeśli dyskusja toczy się za pomocą słowa pisanego i nasze słowa pozostaną w Internecie, to ktoś jeszcze to przeczyta. Może będzie to ktoś, kto potrzebuje takiego bodźca. Ktoś, kto zatrzyma się na chwilę, zastanowi, a może nawet zacznie poszukiwać tej Najwyższej Prawdy, in shaa Allah…

Gdy nawołuję do miłości i pokoju, do współdziałania i troski, część ludzi odbiera to jako coś utopijnego, coś, co nie ma prawa zaistnieć. Dlaczego? Co się z nami – ludźmi – stało? Czy zapomnieliśmy o swojej prawdziwej naturze? O tym, że pomaganie innym jest pokarmem dla duszy… że jedyne czego tak na prawdę poszukujemy na ziemi to miłość, a jeśli jej nie znajdujemy, to zastępujemy pustkę po niej: pieniędzmi, chęcią władzy, wojnami…

„(…) Prawdziwy islam istnieje, ale nie w mediach a w tradycyjnych muzułmańskich domach pełnych ciepła, zrozumienia, miłości, współpracy i troski… Idąc powyższym tokiem rozumowania wychodzi na to, że miliony ludzi we wszystkich częściach świata są terrorystami? A może po prostu ludzie na zachodzie lubią być karmieni sensacją i widzą tylko jedną stronę… A może wcale tej drugiej strony zobaczyć nie chcą… Dlaczego? – bo nie i już, bo serca takich ludzi są zatwardziałe, bo zamiast poszukiwać prawdziwych informacji wierzą w każde kłamstwo i w to, w co wierzy większość, bo im się nie chce ruszyć mózgiem i poszukać, poczytać, porównać, powertować, podyskutować, zweryfikować…

Muzułmanie nie są idealni, za to islam – jest, tak samo jak chrześcijanie nie są idealni, za to chrześcijaństwo (zgodne z naukami Jezusa – pokój z nim) – jest i inne religie pochodzące od Boga… Człowiek nie jest ideałem, został stworzony jako słaba istota, która często gubi drogę… jednak posiada serce i umysł, aby odnaleźć tę właściwą! Niestety, ignoranctwo naszych czasów zbiera plony. Przecież łatwiej jest oceniać siebie nawzajem, wytykać sobie błędy.
Chcesz pokoju na świecie? – stań się tym pokojem! Chcesz miłości? – stań się nią! – To wymaga wielkiej pracy i wielkich czynów, często trzeba wiele poświęcić kosztem własnej wygody na rzecz innego człowieka. Ale to jest możliwe!!!

Islam pochodzi od Boga – czy nazwiesz Go Allah, Bóg, God czy Theos… to będzie to samo słowo, tylko w różnych językach. To, co reprezentuje isis i inne durne organizacje nie ma nic wspólnego z islamem!!! To chora gra piorąca umysły ludzi o niskim poczuciu własnej wartości, o rozbujałym ego, ludzi, którzy w swoim życiu nie doświadczyli miłości rodziców itd… Czysta, żywa psychologia – jakże piękna, ale zarazem niebezpieczna nauka.

Islam jest oparty nie tylko o Koran, ale i sunnę, hadisy i literaturę niezbędną do zrozumienia słowa od Boga. Mamy za małe rozumki, żeby wszystko zrozumieć jak trzeba na podstawie tylko jednej jedynej niezmiernie trudnej księgi! Pozdrawiam wszystkich”.

Odpowiedzi:

– „Paulina Eesha Chajska piękna bajka na dobranoc”

– „Ale sie usmialem. Paulina jestes muzulmanka, jak rozumiem. A jak nie, to wspolczuje. Ludzie tacy jak Ty, niewidzacy prawdy, przyczyniaja sie do zla na swiecie poprzez wpuszczanie sredniowiecznej ciemnoty ze swoimi prawami do cywilizacji swiata. Dzieki wam nastanie ciemnosc sredniowiecza jeszcze raz.”

Odnosząc powyższą argumentację do „amerykanizacji”, jaka ma miejsce w naszym kraju od dawien dawna, gdzie zasady moralne przestają istnieć, gdzie kobiety chodzą jednocześnie nagie i ubrane (mówię o miejscu pracy czy edukacji – nie o plaży czy ulicy)… odnosząc ją do tego, teraz my – muzułmanie, możemy zrozumieć dlaczego w islamie tak ważna jest jego pierwotna wersja – dlaczego nie powinniśmy wpuszczać nowoczesności (choćby tej „amerykanizacji”) przez drzwi naszej wiary. Jeśli już decydujesz się nosić hijab – noś go właściwie. Nie ważne czy żyjesz w Polsce czy w kraju arabskim – to Allah (swt) stawia Ci poprzeczkę, On wie najlepiej czego powinieneś doświadczyć w tym życiu, aby otrzymać nagrodę w Jannah (Raj). To On umieścił Cię w tym kraju.

Co naturze przyszło z tej nowoczesności? – Pomijając inne globalne zjawiska, anomalie itp. (na których się dokładnie nie znam, więc nie chcę ich poruszać), genetycznie modyfikowana żywność, którą często nieświadomie trujemy siebie i nasze rodziny, a potem pojawiają się choroby – nowotwory, wrzody, problemy trawienne… Jak możemy mieć w sobie dobrą energię, spokój… jeśli jemy zwierzynę, która niemiłosiernie cierpiała gdy ją zabijano?

Podejrzewam, że człowiek który napisał ten komentarz nie ma pojęcia o tym, co zawiera się w prawie szariatu. Ile istnień moglibyśmy dzięki niemu uratować, ilu zaburzeniom moglibyśmy zapobiec, chorobom psychicznym, odchyleniom… – oczywiście, gdyby było ono przestrzegane tak, jak być powinno.

Jeśli cywilizacja świata polega na powolnej dehumanizacji, wyrzekaniu się praw moralnych, problemom uzależnień od alkoholu, narkotyków i innych używek, korupcji, zamykaniu granic… to ja dziękuję, wysiadam.

W „ciemności średniowiecza” ludzie żyli o wiele dłużej, powietrze nie było zatrute, człowiek żył w zgodzie z naturą. Gdyby nie ta epoka, może nie pisałabym teraz tego artykułu, a ten Pan nie napisałby swojego komentarza. Może nie przeżywalibyśmy teraz duchowych uniesień czytając literaturę jaka w tamtych czasach powstała czy kontemplując dzieła sztuki znanych nam mistrzów. Szczerze powiedziawszy, wolałabym żyć w świecie wypełnionym Bogiem, a nie – pieniądzem i brakiem jakichkolwiek zasad moralnych, gdzie „królują” nagie biusty i tyłki.

Tak samo, jak chrześcijaństwo było religią pokoju dopóki kler nie „przerobił” go na własny użytek i nie przyjął nazwy katolicyzmu, tak samo islam jest religią pokoju i dzięki Bogu, alhamdulillah broni się przed fałszem, którym malutcy duchem chcą weń wprowadzić. Nie bój się zatwardziałych serc – oni są słabi, bo nie mają w sobie siły jaką niesie miłość.

– „Paulina Eesha Chajska a dlaczego nie kierujecie takich nawoływań do swoich barbarzyńskich braci w wierze – ISIS? Dlaczego ci dobrzy muzułmanie, nic w tym kierunku nie robią? Nawróćcie najpierw morderców – muzułmanów na bliskim wschodzie i Afryce, żeby nieśli tę miłość, pokój, tolerancję. Wy, od nas wymagacie poszanowania, najpierw niech muzułmanie szanują ludzi innych wyznań i niech ich nie mordują.”

„Źli muzułmanie?”, „Dobrzy muzułmanie?”, „ISIS – Bracia w wierze?”… – Ja nie wiem w co wierzy ISIS i czym się kieruje, nie interesuje mnie to. Wiem natomiast jedno – to nie pochodzi od Allah (swt)…

Koran, 2:190: Zwalczajcie na drodze Bogatych, którzy was zwalczają, lecz nie bądźcie najeźdźcami. Zaprawdę; Bóg nie miłuje najeźdźców!

2:191 I zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie, i wypędzajcie ich, skąd oni was wypędzili– Prześladowanie jest gorsze niż zabicie. – I nie zwalczajcie ich przy świętym Meczecie, dopóki oni nie będą was tam zwalczać. Gdziekolwiek oni będą walczyć przeciw wam, zabijajcie ich! – Taka jest odpłata niewiernym!

2:192:  Ale jeśli oni się powstrzymają… – zaprawdę, Bóg jest przebaczający, litościwy!

2:193: I zwalczajcie ich, aż ustanie prześladowanie i religia będzie należeć do Boga. A jeśli oni się powstrzymają, to wyrzeknijcie się wrogości, oprócz wrogości przeciw niesprawiedliwym!

Powyższe cytaty oczywiście należy starać się zrozumieć dopiero po zapoznaniu się z historią islamu i sunną Proroka Muhammada (sws), gdyż część z nich odnosi się do początków islamu. Chyba nie muszę mówić jak logiczne są powyższe wersety.

Zapewne chociaż część z nas wie, że istnieje coś takiego, jak siła przetrwania – jeśli ktoś chce cię zabić, posiadasz instynkt jak każde stworzenie na tej ziemi – instynkt przetrwania, walczysz o życie! A jeśli jest zagrożone życie osoby, którą kochasz – poświęcasz siebie i swoje życie, by ona mogła żyć!

Czy istnieją źli muzułmanie? – jeśli są źli, to nie są muzułmanami a kimś, kto się za muzułmanina podaje, lecz jego serce jest twarde jak głaz. Żaden muzułmanin w swojej skromności, jaką Allah (swt) nakazał – „I powiedz wierzącym mężczyznom, żeby opuszczali swoje spojrzenia i byli skromni (…)” (24:30), „I powiedz wierzącym kobietom, by opuszczały swoje spojrzenia i były skromne (…)” (24:31), – nie będzie odgrywał roli proroka i nawracał kogoś, kogo serce pozostanie zamknięte, bo Bóg tak chciał. Bowiem jesteśmy poddani woli Boga całkowicie – to jest znaczenie słowa „islam” – poddany Bogu.

Czy mamy prawo wymagać coś od kogoś? Tylko Allah (stw) może wymagać od nas, abyśmy czynili dobro, abyśmy trwali w modlitwie, dawali jałmużnę i zasłużyli się poprzez pomoc innym w Jego oczach. My natomiast możemy oczekiwać – szacunku, chęci zrozumienia…

„O ludu Księgi [żydzi i chrześcijanie]! Nasz Posłaniec [Muhammad] przyszedł do was, wyjaśniając wam wiele z tego, co wy ukrywaliście z Księgi, i wiele też zacieraliście. Przyszło do was światło od Boga i Księga jasna.”

Czy powyższy werset nie świadczy o uniwersalności i ponadczasowości Koranu? Odnosi się bowiem do czasów przed-islamskich a po-chrześcijańskich, gdzie chrześcijanie poszli za swoimi namiętnościami, ale także do czasów w których zapanował katolicyzm – „przekształcenie” kilkunastu przykazań Bożych na dziesięć, wyrzuceniu kilku „zbędnych” ewangelii, utworzeniu tzw. „trójcy świętej”, itd. …

 „Przez nią prowadzi Bóg wszystkich tych, którzy poszukują Jego zadowolenia, po drogach pokoju, wyprowadza ich z ciemności do światła i – za Jego zezwoleniem – prowadzi ich ku drodze prostej [czystego Monoteizmu].

Monoteizmu, czyli nie dodawaniu Bogu współtowarzyszy – modlitwom skierowanym wyłącznie do Boga, nie zaś do Jezusa (sws), Maryi (ra), św. Antoniego, św. Franciszka itd. …

 „O ludu Księgi [żydzi i chrześcijanie]! Przyszedł do was Nasz Posłaniec [Muhammad], aby dać wyjaśnienie – po pewnej przerwie między posłańcami – żebyście nie mówili: ‘Nie przyszedł do nas ani zwiastun, ani ostrzegający! I oto przyszedł do was zwiastun i ostrzegający. Bóg jest nad każdą rzeczą wszechwładny.” (5:15-19)

Czyż powyższy werset nie świadczy o miłosierdziu jakim obdarzył Was Bóg? Żydzi i chrześcijanie – to do Was skierowane są te słowa!

Bóg chce, byśmy się zjednoczyli w modlitwie, nie – poróżnili. W odniesieniu do problemu uchodźców – każdy ma prawo zachować swoją religię. Dlaczego zatem pytamy o wyznanie zamiast wspólnie cieszyć się z miłosierdzia, jakim obdarzył nas Bóg? Dlaczego nie korzystamy z tego pięknego daru, jaki nam ofiarował – daru miłości?

islam bez tajemnic, syryjcy uchodzcy

W Biblii pojawia się wzmianka o proroku, który przyjdzie po Jezusie (sws), a będzie nim Prorok Muhammad (sws)…

„Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.” (Ewangelia Jana 14:15-17) 

„A Pocieszyciel, Duch Święty [arab.Ruh ul-Qudus], którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.”  (Ewangelia Jana 14:26)

„(…) Pocieszyciel, o którym mówi Jezus, to po grecku Parakletos. Być może to, co Jezus powiedział w swoim ojczystym języku aramejskim, było bliższe znaczeniu podobnego słowa greckiego Periklytos, czyli Wychwalony (ar. Ahmad), a Jan najprawdopodobniej słowo Parakletos zamieścił przez pomyłkę. Ahmad to inna forma imienia Muhammad, z tym samym rdzeniem spółgł0skowym H-M-D. Tak więc tym sposobem potwierdzaja się słowa Koranu:

„Oto powiedział Jezus, syn Marii: ‘O synowie Izraela! Jestem wysłany od Boga do was, aby potwierdzić prawdziwość tego, co przede mną było zesłane w Torze, i zwiastować Posłańca, który przyjdzie po mnie, a którego imię – Ahmad!’ Lecz kiedy on przyszedł z jasnymi dowodami, oni powiedzieli: ‘To są czary oczywiste!’” (Koran, 61:6).

„(…) Słowa Jezusa On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem jasno zapowiadają nadejście Proroka, który potwierdzi proroctwo Jezusa.”

Przyjmij w dom podróżnych

Uchodźca  – (w rozumieniu potocznym) osoba, która musiała opuścić teren, na którym mieszkała ze względu na zagrożenie życia, zdrowia, bądź wolności. Zagrożenie to jest najczęściej związane z walkami zbrojnymi, klęskami żywiołowymi, prześladowaniami religijnymi bądź z powodu rasy lub przekonań politycznych.

Jeśli pojawia się 1% szansy na przeżycie, zostaniesz i będziesz czekał na śmierć i patrzył jak twoja kobieta jest gwałcona, jak mordowane są dzieci, czy też spakujesz „manaty” i uciekniesz po ten jeden procent?! Tych ludzi nie budzi śpiew ptaków za oknem czy przejeżdżający samochód! – Ich budzą jęki cierpiących, budzą ich odgłosy bomb zrzucanych na ich domy, płacz dziecka które właśnie straciło matkę. To przed tym ci ludzie uciekają. Oni mają gdzieś twoje zasiłki, oni mają gdzieś twoje pieniądze – oni chcą żyć!!! Okaż serce, bądź człowiekiem – „1. Nakarm głodnych. 2. Napoj spragnionych. 3. Przyodziej nagich. 4. Przyjmij w dom podróżnych. 5. Pociesz więźniów. 6. Odwiedź chorych. 7. Pogrzeb umarłych.” Oto siedem uczynków miłosierdzia względem ciała – Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie VI, artykuł VII rozdział II pisze, że „uczynkami miłosierdzia są dzieła miłości, przez które przychodzimy z pomocą naszemu bliźniemu w potrzebach jego ciała i duszy” – KKK 2447.

Czy aby na pewno żyją tu chrześcijanie? Tacy, którzy mogliby zostać przyjaciółmi Jezusa (sws)? Nadszedł czas, aby nauczyć się człowieczeństwa i okazać je. Nadszedł czas, aby zasłużyć się w oczach Boga, Allah, Theos, God – w jakim języku byś Go nie nazywał.

Chcesz pokoju w swoim kraju? – stań się nim! To Ty jesteś zmianą w świecie. Jeśli zaczniesz od siebie, reszta także się zmieni – nie wyrzucaj resztek z kolacji do kosza – nakarm zwierzę, które się błąka po ulicach. Zbyt dużo jedzenia Ci się marnuje – zanieś biednym, podziel się. Zorganizuj zbiórkę suchego prowiantu, odzieży, zabawek… tak po prostu, tylko dlatego, ze jesteś człowiekiem.

Autorka: Paulina Eesha Chajska


Bibliografia:

  • Biblia: Ewangelia Jana 14:26, Ewangelia Jana 14:15-17
  • 7 uczynków miłosierdzia względem ciała – Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie VI, artykuł VII rozdział II (KKK 2447)
  • Koran: 2:190-193, 24:30, 24:31, 5:15-19
  • Rawdhat-ul-´Uqalâ’ wa Nuzhat-ul-Fudhalâ’, str. 44-47

strony internetowe:

Historia nawrócenia mojej Mamy – Umm Raiyann

moja mama zostala muzulmanka - Umm Raiyaan, Założycielka i dyrektorka Solace ‘for revert sisters in difficulty’

Przede wszystkim, chciałabym powiedzieć jak niesamowite było otrzymanie setek wiadomości pełne radości i modlitw od was, na wiadomość o tym, że moja mama przyjęła Islam. Wiele z was pytało mnie ‚jak?’ i ‚co sie stało?’, więc zróbcie sobie coś do picia… oto historia mojej mamy…

Ja przyjęłam Islam w 1999. Jako nowa Muzułmanka brakowało mi wiedzy jak mam radzić sobie z moją mamą. Tak bardzo chciałam aby i ona poczuła tą słodkość wiary, ale byłam zbyt ostra i nawoływałam ją w sposób ‚czarno na białym’. Niewiele mówiąc, jedynie ją jeszcze bardziej oddaliłam od religii a jej dotychczas negatywne myślenie o Islamie tylko się pogłębiło.

Nasze ostatnie 16 lat relacji było bardzo burzliwe. Było wiele sprzeczek i oczywiście mama krytykowała to, że zostałam muzułmanką, nie mogła zrozumieć jak mogłam zostawić swoje dotychczasowe ‚modne’ życie i wdziać pełny hijab. Myślała że przechodzę przez tymczasową fazę i opisała moje zachowanie później jako ‚czysta głupota’. Wiele lat minęło gdzie wogóle by ze mną nie rozmawiała bo jeśli tak, to było to tak zimne z jej strony jak bym była dla niej obca. W połowie 2004 roku, dowiedziałam się że jestem w ciąży i myślałam, że z tą wieścią o jej pierwszym wnuku naprawiłybyśmy nasz rozbity związek. Pamiętam moment kiedy dzwonię do niej aby powiedzieć o wspaniałej wieści aby tylko usłyszeć ‚oh okay’ a potem aby odłożyła słuchawkę! Kilka tygodni później otrzymałam list, który spowodował u mnie drgawki i rozdzierające serce łzy. W jej liście przeklinała Proroka (sallalahu alayhi wa sallam), rozerwała Islam na strzępy i mówiła o swojej nienawiści do mnie i mojej drogi życia którą wybrałam. Chciałam tylko być blisko z moją mamą i żeby była szczęśliwa, kimkolwiek jestem i także na wieść o jej pierwszym wnuku. Mój mąż wspierał mnie i powiedział abym była cierpliwa; że pewnego dnia moja mama zostanie muzułmanką. ‘Bądź cierpliwa – pewnego dnia wspomnisz ten dzień’, doradził.

Alhamdulillah, moje pierwsze dziecko; urodziłam dziewczynkę i SubhanAllah to zmiękczyło jej serce. Odwiedziła nas i była bardzo szcześliwa- to niesamowite co wnuki potrafią zrobić dla stwardniałego serca SubhanAllah. Jak ja niewiele jeszcze wtedy wiedziałam, że to samo dziecko pewnego dnia powie coś, co sprawi, że moja mama podejmie krok by zostać muzułmanką.

Przez te całe lata starałyśmy się naprawić nasze relacje. Czasem sprawy toczyłyby się dobrze, a czasem nie rozmawiałybyśmy przez miesiące lub lata. Mama często przeklinałaby Proroka, (sallalahu aleyhi wa sallam) żeby celowo mnie zranić. Pomimo bólu starałam się utrzymywać kontakt z mama, z obawy zerwania więzi rodzinnych i z obawy o gniew Boga. I wtedy coś się zmieniło. W 2011 roku założyłam fundację ‘Solace for revert sisters in difficulty’ (pocieszenie dla nawróconych sióstr w potrzebie). Przez pierwszy, bardzo zajęty rok, razem z moją wspaniałą grupą zaczęliśmy pomagać nawróconym siostrom z całego świata. Błagałam Boga aby pokierował moją mamę i ukoił moje cierpienie z powodu myśli o mojej mamie która umarłaby jako nie muzułmanka. Rozmawiałam z Bogiem i powiedziałam, że On obiecał wierzącym, że wszystkie trudności i zmartwienia zostaną ukojone jeśli będziemy pomocni dla naszych braci i sióstr- jeśli będziemy pomagać w ich własnych trudnościach. Często pytałabym Boga, wspominając tę przypowieść (hadith) w moich modlitwach i prosiłam o zaakceptowanie mojej pracy dla ‘Solace’ dla Jego dobra, aby ukoił moje cierpienie i zmartwienie poprzez naprowadzenie mojej mamy do Jego perfekcyjnej i pięknej wiary.

Alhamdulillah, wyłącznie z dobroci i hojności Allah azza wa jaal, byłam błogosławiona aby pojechać w tym roku na hajj (pielgrzymkę). Pod piekącym ciepłem Arafah, błagałam Boga aby naprowadził moją rodzinę do Islamu… przede wszystkim moją mamę. Po powrocie z hajj miałam sen w którym byłam z moją mamą w meczecie haraam i miałam nadzieję, że mój sen pewnego dnia się spełni.

Przez następne kilka lat moja mama zaczęła czytać o Islamie. Była przede wszystkim poruszona opowieścią o Yusuf Estes, oglądała też wiele programów dokumentalnych o Salahudden (radi-Allaahu ‚anhu). Moja mama jest zapalonym czytelnikiem i dzieli się książkami które czytał o Islamie. Zauważyłam, że jej zainteresowanie o Islamie zaiskrzyło więc zdecydowałam się odsunąć. Nie chciałam żeby czuła jakiś nacisk więc poprostu byłam dla niej kiedy potrzebowała zadać mi jakieś pytanie. Zaczęła nawiązywać bliższą więź z moimi dziećmi, szczególnie z moim najstarszym dzieckiem. One czasem by mówiły: ‘Mamie (babciu), prosze zostań muzułmanką’. ‘Chcę abyś była z nami w jannah (niebie) razem z nami’. Ona by tylko się uśmiechała i odpowiadała ‘kto wie? Być może pewnego dnia…’.

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie i powiedziała mi, że jej pogląd o Islamie zaczął sie zmieniać. Powiedziała Nie lubie jak media pokazują Islam w takim negatywnym świetle, sama często bronie Islamu kiedy słysze jak ludzie źle o nim mówią’. Zapytałam jej, czy uważa, że Islam to prawdziwa droga życia, powedziała, że tak, ale nadal miała dwa problemy: czy Jezus był faktycznie synem Bożym czy był prorokiem a także jak mógł prorok Muhammad (sallalahu aleyhi wa sallam) poślubić Aishe kiedy ona była taka młoda i jak mógł mieć tak wiele żon (mama była zawsze feministką i lubiała feministyczną literaturę!), doradziłam mamie aby nadal czytała i zdobywała wiedzę. Nie długo później, moja mama przechodziła przez trudne, życiowe testy. Cała nasza rodzina martwiła się o nią i to wtedy powiedziałam jej o błogosławieństwu od Boga i spokoju które pojawia się w sercu osoby która uzmysłowi sobie istnienie Boga. Powiedziałam jej aby pomodliła się do Boga na swój własny sposób – aby poprostu porozmawiać z Nim. Powiedziałam jej, że tak naprawdę to tylko On jest tym Jedynym który mógłby dac jej spokój i harmonię. Przez następny rok rozmawiałyśmy regularnie. Mama chodzila często na spacery i rozmawiała z Bogiem. Prosiła Go aby dał jej pokój i ukojenie, a Bóg – Miłosierny, dałby jej to. Powiedziałam jej, że może napawać się słodkością tego spokoju jeśli znajdzie znaczenie i przeznaczenie życia, namówiłam ją aby z głębi serca poprosiła Boga o pokierowanie i aby była otwarta na cokolwiek Bóg stawia na jej drodze. Zaczęła to robić, a podczas jej samotnych spacerów wśród malowniczych widoków natury, zaczynała każdą ‘rozmowę’ z Bogiem z ‘Bismillahir Ramanir Raheem’ (w imię Boga, Miłosiernego i Litościwego), ponieważ z jakiegoś powodu wydawało jej się to „dziwnie piękne i dobre” (jej wlasne słowa). To wtedy zwróciłam się do moich braci i sióstr w Islamie aby każdy się modlił o moją mamę. Zrobiłam to, ponieważ my nie wiemy kogo Bóg tak naprawdę kocha i czyje dusze są tak czyste, że każda jego modlitwa jest zaakceptowana. Czasem wydawałoby się, że jest tak bardzo blisko aby przyjąć Islam a czasem byłaby cicha i nieobecna. To się działo do dnia kiedy powiedziała mi, że wieży że Jezus (aleihm salaam) był wysłannikiem Bożym i w jej słowach ‘Moja córko- nie mam żadnych negatywnych uczuć do Proroka Muhammada- nie mam żadnych wątpliwości. Wierzę, że on był wysłannikiem Bożym.’ To wtedy moje serce aż podskoczyło, wtedy zapytałam jej w co wierzy. Powiedziała mi, że jest wierząca ale nie jest jeszcze gotowa aby zostać muzułmanką. Wtedy ja się wycofałam i natychmiast zwróciłam się do Boga z modlitwą- błagałam Go aby pokierował moją mamą. W Ramadanie tego roku 2015, moje najstarsze dziecko poinformowało moją mamę o serii filmów które widziała prawie 10 razy! Zaczęły o tym rozmawiać a moja córka powiedziała jej aby zaczęła je oglądać. Są to filmy o Umar bin al-Khattab (wyprodukowane w języku Arabskim ale z napisami angielskimi przez MBC). Moja mama oglądała by je i wysyłałąby nam emaile z uaktualnieniem (moja mama mieszka za granicą) opowiadając nam jak niesamowite są te serie filmów i jak pytania które miała zostały odpowiadanie… jedno po drugim.

Ostatniej nocy zadzwoniłyśmy do mojej mamy na Skype i to była zwyczajna rozmowa. Moje dzieci z nią rozmawiały i ja. Rozmawialiśmy o ostatnich wydarzeniach z życia kiedy moja mama nadmieniła filmy o Umar bin al-Khattab. Powiedziała, ‘Chcę Ci coś powiedzieć- wiem co mnie trzymało od zostania muzułmanką.’ Moje serce zaczęło bić szybciej. Bałam się znać odpowiedź, ale zapytałam ‘Co takiego, Mamo?’ Moja mama spuściła wzrok i powiedziała ‘Ponieważ wydaję mi się, że na to nie zasługuję’. Moje serce zabolało. Wtedy zrozumiałam, że rozpoznała swoje życie w życiu Umar bin al-Khattab. On też kiedyś obrażał proroka, tak jak ona. Odpowiedziałam, ‘Mamo, jeśli spojrzysz na życie Umar, to czy on zasługuje na to aby być muzułmaninem? A jednak Bóg naprowadził go na ponieważ było w jego sercu coś dobrego.’ Wyszeptała, ‘To prawda’. To wtedy moje najstarsze dziecko zwróciło się do niej z łzami w oczach i powiedziało, ‘jesteś mi bardzo bliska, chcę abyś została muzułmanką, bo nie chcę abyś była ukarana’. Mojej mamy oczy wypełniły się łzami, tak jak moje. I nagle zaskoczyła nas i powiedziała… ‘Wy nie wiecie, ale gdy jestem sama i rozmawiam z Bogiem, to mowię, „Oświadczam, że nie ma Boga prócz Allaha i oświadczam, że Muhammad jest wysłannikiem Allaha”.’ Byłam zszokowana, ‘czy Ty mówisz poważnie?!’ Odpowiedziała, ‘tak’. Wzięłam więc głęboki oddech i zapytałam, ‘Mamo- czy jesteś gotowa aby to powiedzieć publicznie przed nami (mną, moim mężem i dziećmi) tu i teraz?’ Teraz ona wzięła głęboki oddech i odpowiedziała ‘Tak’. Nie mogłam w to uwierzyć! Powiedziałam córce aby pobiegła i zawołała swojego tatę. Kiedy ona biegła na górę, próbowałam znaleść jakiegokolwiek szejka który mógłby potwierdzić czy shahadah online jest zaakceptowana. Patrząc w przeszłość, to w tym momencie wiedziałam, że tak, ale nie mogłam myśleć prosto. Nie mogłam się do niego dodzwonić więc napisałam sms do brata który był bardzo miły (niech Bóg mu wynagrodzi) i natychmiast zapytał studenta wiedzy i powiedział, że tak. Podziękowałam Bogu i natychmiast odpowiedziałam rodzinie, która czekała na wyjaśnienie. Zwróciłam się do mojej mamy i zapytałam czy jest gotowa, powiedziała stanowczo, że tak. Byłam błogosławiona, że miałam możliwość wysłuchania jak moja mama wypowiada deklarację wiary- po Arabsku a potem powtórzyła po mnie po Angielsku. Mój najstarszy syn (lat 7) nie mógł wytrzymać z radości, powtarzał, ‘po tym całym czasie! po tym całym czasie! jest muzułmanką!’ Moja starsza córka była cicha i we łzach. I wtedy powiedziałam mojej mamie to, co ja usłyszałam 16 lat temu, ‘wiesz, że jesteś teraz jak nowo narodzone dizecko? wszyskie Twoje grzechy zostały oczyszczone’. Wtedy to ją złamało, zaczęła trzęść się i płakać. Kiedy się ogarnęła, ze spuchniętymi, czerwonymi oczami, powiedziała ‘dziękuję Ci, mój Panie’. Wtedy czułam tak wiele emocji które mnie nachodziły w tej chwili. Byłam z niej taka dumna- nie tylko dlatego, że przyjęła shahadę, ale dlatego, że jej pierwsze słowa jako muzułmanka, były słowa wdzięczności do Króla Królów, Pana niebios i ziemi. Byłam taka wdzięczna do Allah azza wa jaal za odpowiedź na moje modlitwy, czułam tak ogromną miłość do mojego Pana i do tej religii. Zapytałam się, jak się czuje, odpowiedziała, ‘Zrobiłam to prosto z serca. Nie planowałam tego robić dzisiaj, ale zrobiłam to od serca. A teraz czuję się wolna’.

I to jest historia, jak moja mama została muzułmanką.

Moi drodzy bracia i siostry, pozostawię was z następującym: W Allaha, bądźcie pewni swojego Pana- miejcie pewność, że On odpowie na waszą modlitwę w najbardziej perfekcyjny sposób. To czasem może trwać lata, ale nigdy nie traćcie nadzieji. Czy jest to nadzieja, że wasz nie-muzułmański członek rodziny zostanie mu muzułmaninem, czy jest to ułatwienie w trakcie testów życia czy nawet jeśli chodzi o rzeczy materialne- pierwszy krok, to uwierzyć, że na 100% Allah odpowie na wszą modlitwę. Allah azza wa jaal mówi nam w hadisie qudsi, ‘Jestem takim, jakim mój służba Mnie widzi’. Jeśli widzisz Boga jako Hojnego, Miłosiernego Pana który da Ci cokolwiek czego Twe serce zapragnie, to zobaczysz jak modlitwa po modlitwie jest spełniana. To jest pierwszy klucz.

Ja dziękuję Bogu za naprowadzenie mojej mamy do Islamu. Tylko On wie o łzach które wypłakałam na myśl o jej śmierci jako niewierząca. Niech da jej wiarę i siłę aby wytrwała w Islamie. Amen. Proszę Boga aby naprowadził wszystkich niewierzących członków rodzin moich braci i sióstr w Islamie. Amen. Nigdy nie traćcie nadzieji- Bóg jest zdecydowanie Al-Mujeeb… Ten Który Odpowiada. Alhamdulillah (dzięki Bogu). Prosze, módlcie się o moją mamę, Josephine Pintauri. Wszystko o co proszę teraz, to to, aby odeszła jako prawdziwa wierząca.

Umm Raiyaan, Założycielka i Dyrektorka Solace ‘for revert sisters in difficulty’

27 lipiec 2015 r.

Tłumaczenie: Adriana Pasternak-Zafar

‚Boicie się nas? Żyjemy z wami od lat’. Łódzcy Syryjczycy

Zakwan Baaj; Zdjecie: Malgorzata Kujawka

Zakwan Baaj; Zdjecie: Malgorzata Kujawka

Wioletta Gnacikowska: Do 2017 r. Polska ma przyjąć dwa tysiące uchodźców z Syrii, którzy przebywają teraz w Libanie, Jordanii, Turcji oraz na terenie Włoch i Grecji. Kim są uchodźcy?

Zakwan Baaj*: Nasz kraj jest całkowicie zniszczony, rakiety i bomby spadają na domy, w których mieszkają całe rodziny. Syryjczycy szukają spokoju, ucieczki od codziennego horroru.

Idris**: Tak jak w Polsce w każdej chwili może spaść deszcz, tak i w Syrii mogą spaść bomby na ludność cywilną. Kiedy 45 lat temu zaczął rządzić Hafiz al-Asad, ojciec obecnego prezydenta, Syria liczyła kilka milionów obywateli. W momencie rozpoczęcia Arabskiej Wiosny w Syrii mieszkało około 20 milionów ludzi, a od początku wojny wyemigrowało już ponad 9 milionów. Reżim chce doprowadzić do tego, żeby liczba ludności znów się zmniejszyła, by w kraju rządzonym twardą ręką żyły jednostki, które nie potrafią się sprzeciwiać. Rząd tego nie ukrywa. Ludzie, którzy uciekają z Syrii, szukają schronienia i emigrują, żeby żyć w warunkach pokoju.

Zakwan: Od prawie pięciu lat reżim al-Asada strzela i zabija. Wolno im wszystko. Na przykład za znalezienie w telefonie zdjęć z manifestacji człowiek może dostać kulę w głowę. Do tego dochodzą straszne warunki życia, brak pracy, brak dochodów. Młodzi ludzie uciekają z Syrii, bo nie chcą walczyć po stronie reżimu syryjskiego. Nie chcą zabijać ani zostać zabici z rąk opozycji lub innej organizacji militarnej, jak Państwo Islamskie działające w Syrii. Niektórzy nie chcą brać udziału w konflikcie po żadnej stronie.

Większość rodzin szuka możliwości wykształcenia dla swoich dzieci, bo w Syrii są bardzo trudne warunki, a bandy reżimu na uniwersytetach dokuczają studentom. Studenci mogą trafić do więzienia czasami bezpośrednio z uczelni, tylko na podstawie podejrzeń.

Niektórzy mieszkający w krajach zatoki uciekają z powodu braku możliwość przedłużenia paszportu przez reżim, a dla osób nieposiadających syryjskiego paszportu nie ma ochrony prawnej.

Idris: Dla Syryjczyków synonimem słowa „emigrować” jest słowo „ucieczka w bezpieczne miejsce” i tak należy postrzegać dzisiejszy exodus ludzi poszukujących dla swoich dzieci niezagrożonego miejsca do życia.

Wczoraj zadzwonił do mnie mój kolega z Aleppo, udało mu się przedostać do Turcji. Powiedział mi, że wreszcie śpi spokojnie, nie budzi się w nocy ze strachu, że na jego dom spadnie bomba, że straci najbliższych.

Czy wasze rodziny ucierpiały z powodu wojny?

Zakwan: Większość mojej rodziny mieszka już w Europie. W Aleppo miałem kuzynkę, która studiowała stomatologię. Niedawno bomba spadła kilkaset metrów od jej domu. Tak się bała, że wpadła w chorobę psychiczną i dwa tygodnie temu zmarła.

Idris: Cierpią codziennie. Pewnego dnia mój brat szedł do centrum miasta i niespodziewanie został aresztowany przez patrol. Przeszło miesiąc nikt nie wiedział, gdzie jest i co się z nim dzieje. Brat jest chory na cukrzycę i nadciśnienie, nie miał przy sobie leków. Rodzina musiała zapłacić spory okup, żeby go wypuścili. Chciałbym, aby stamtąd wyjechał, ale mam świadomość, że nie uda mu się nawet dotrzeć na lotnisko.

Zakwan: Łapanki są codziennie, jak w Polsce w czasie II wojny światowej. Ci, którzy wyjeżdżają, muszą mieć to załatwione z reżimem, a dokładnie ze służbą bezpieczeństwa Mukhabarat, i zapłacić od 5000 do 10000 euro.

Jacy są Syryjczycy?

Zakwan: Jesteśmy narodem wykształconym. Rzadko można znaleźć rodzinę, w której nie ma kogoś po studiach. Mam siedmioro rodzeństwa. Wszyscy mają wyższe wykształcenie. Moje siostry są lekarzami, jedna stomatologiem. Mój brat przyjechał do Polski trzy lata temu z całą rodziną. Jego syn w tym czasie nauczył się polskiego i teraz zdał najlepiej egzamin szóstoklasisty.

Ja jestem architektem. Studia skończyłem w Syrii, do Polski przyjechałem na studia doktoranckie.

W Polsce toczy się debata nad przyjęciem uchodźców. Wiele osób wypowiada się, by ich nie przyjmować. Przyglądacie się tej debacie?

Zakwan: Nie chcemy, żeby losy Syryjczyków były elementem przetargu politycznego, a są. Propagandę antysyryjską prowadzą partie, które szukają w Polsce popularności. Sądzę, że życie w Polsce byłoby dobrą lekcją dla Syryjczyków, nauczyliby się, jak szanować państwo oraz jak działa demokracja.

W Polsce okrągły stół jest dobrym przykładem do naśladowania dla Syrii. W 1989 roku udało się Polakom porozumieć.

Obecność Syryjczyków w Polsce nie stwarza zagrożenia. Syryjczycy, tak jak kiedyś Polacy, muszą emigrować, więc przyjęcie ich do kraju byłoby dobrym gestem i pomocą w trudnej sytuacji.

Idris: Wczoraj słyszałem, jak poseł jednej z partii mówił, że jeśli musimy przyjąć emigrantów z Syrii, to wyłącznie chrześcijan. Nie można czynić podziałów religijnych i wskazywać, która religia jest lepsza od drugiej.

W moim kraju giną bezbronni ludzie i nikt ich nie pyta, jakiego są wyznania, gdy zrzucają bomby na ich domy. W Syrii z powodu bezlitosnej wojny cierpią muzułmanie, chrześcijanie i ludzie innych wyznań, a stygmatyzowanie tych pierwszych pogłębia przepaść, której źródło upatruję w lęku przed nieznanym.

Wszelkie podziały, czy według religii, koloru skóry czy przynależności rasowej, to początek końca. To niebezpieczny znak współczesnych czasów. Cały świat jest jak mała, wspólna wioska, nie można mówić, że jak ktoś przyjdzie z innej nacji, to od razu musi być terrorystą.

Zakwan: Deklaracje Polaków, że przyjmiemy, ale tylko chrześcijan, są bardzo źle odbierane na świecie, szczególnie w krajach arabskich i muzułmańskich.

Polacy się was obawiają, zwłaszcza muzułmanów.

Zakwan: Boicie się Syryjczyków? A przecież żyją między wami od lat. W samej Łodzi znam 50 albo 60 Syryjczyków, którzy są lekarzami, biznesmenami, inżynierami. Zawsze czuliśmy tolerancję i otwartość Polaków. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy obawiają się przyjazdu Syryjczyków.

Idris: Ludzie, którzy się boją, nigdy nie mieli okazji spotkać kogoś z kraju arabskiego, a wiedzę czerpią z mało popularnych portali internetowych, osób nam nieprzychylnych czy mediów.

Mieszkam w Polsce od prawie trzydziestu lat. Mam rodzinę, dzieci, pracuję. Jestem praktykującym muzułmaninem. Nigdy nie powiedziałem złego słowa o Polakach, zostałem wychowany w tolerancyjnym domu. Nie patrzę na człowieka przez pryzmat jego przynależności religijnej, nie dzielę ludzi na tych stąd czy stamtąd. Szanuję swoich pacjentów, swoich kolegów z pracy, sąsiadów. Polska to mój kraj.

Na forach internetowych można przeczytać, że jeśli uchodźcy przyjadą do Polski, zaczną ściągać swoje rodziny i z dwóch tysięcy uchodźców zrobi się kilka albo kilkadziesiąt tysięcy.

Zakwan: To nieprawda. Z dwóch tysięcy uchodźców, których przyjmie Polska, zostanie tu garstka, najwyżej sto osób. Większość będzie chciała wyemigrować dalej do Niemiec, Francji, Anglii. Syryjczycy, oprócz oczywiście arabskiego, znają dobrze angielski, a niektórzy francuski. Łatwiej będzie im tam pracować, studiować, zakładać firmy.

Dla tych, którzy zdecydują się osiedlić w Polsce, powinno się zorganizować kurs języka polskiego 8-10 godzin tygodniowo. Jak się nauczą, będą pracować, zakładać firmy. Nikt tu nie przyjedzie, żeby żyć na zasiłku. Jeśli uchodźcy przyjadą do Łodzi albo w okolice, jesteśmy gotowi im pomóc, dawać rady, jak założyć biznes, jak funkcjonować w Polsce.

Polacy boją się, że kiedy przyjadą do nas muzułmanie, nie będą asymilować się z chrześcijanami, tylko będą ciągłe konflikty na tle religijnym.

Idris: Chrześcijanie to nie jest dla nas nowość. W Syrii mieszkali obok siebie sunnici, alawici, druzowie, chrześcijanie. Wszyscy ze sobą rozmawiali i żyli w zgodzie. Kiedy chodziłem do szkoły w Damaszku, miałem kolegę – praktykującego chrześcijanina. Ze szkoły wychodziliśmy razem, ja szedłem do meczetu, a on do kościoła. Nikt nie miał z tego powodu problemu. Nie dzieli nas religia, a łączy człowieczeństwo.

Zakwan: Nie rozmawiam z nikim o religii. Jak ktoś chce dyskutować, ucinam temat, mówiąc: „OK, twoja religia jest lepsza”. Żeby zrozumieć islam, trzeba mieszkać w kraju muzułmańskim. Ja, mieszkając w Polsce od lat, zupełnie inaczej rozumiem chrześcijaństwo, niż rozumiałem wtedy, kiedy mieszkałem w Syrii. Moja żona jest chrześcijanką.

Jak sądzicie, czy mimo tych dyskusji o uchodźcach, nie zawsze przyjemnych, Syryjczycy zostaną tu dobrze przyjęci?

Zakwan: Polacy są jednym z najmilszych narodów w Europie. Ja mówię, że Polska to jest „kraj proszę”. Tu wszyscy ciągle mówią „proszę”, „proszę bardzo”. W innych krajach tego się nie spotyka.

Idris: Syryjczycy szukają spokoju, dachu nad głową i możliwości rozwijania się. Oczywiście dla Syryjczyków byłoby najlepiej, gdyby wojna skończyła się i wtedy nie musieliby opuszczać swoich domów. I jeszcze jednego, by świat wreszcie odpowiednio zareagował na okrucieństwa, jakie mają tam miejsce.

Syryjczycy, którzy przyjadą do Polski, to nie muzułmanie czy chrześcijanie, tylko ofiary wojny, i tak powinni być postrzegani na gościnnej, polskiej ziemi.

Zakwan: Emigracja z Syrii i przyjazd do Europy nie jest celem Syryjczyków ani zdradą swojego kraju. Najlepiej byłoby, żeby świat naciskał na reżim Asada, by ten przestał bombardować, by nasz kraj był wyzwolony. Wtedy większość uchodźców wróciłaby do swoich domów.

Rozmawiała Wioletta Gnacikowska 2015-08-10; Zrodlo: gazeta.pl

* Zakwan Baaj jest architektem. Przyjechał do Polski w 1987 r. na studia doktoranckie. Mieszkał w Warszawie, potem przeprowadził się do Łodzi. Prowadzi własny biznes. Ma obywatelstwo polskie.
** Idris (nie podaje nazwiska z obawy o rodzinę mieszkającą w Syrii) jest lekarzem. W Polsce mieszka od prawie 30 lat. Jest obywatelem Polski, tutaj skończył studia i pracuje.

To, że wyznaję islam, nie zmieni tego, że jestem Polką

Jestem Polka, jestem muzulmanka. Jestem u siebie.

„Marzę, by wszyscy patrzyli na mnie tak, jak robią to dzieci. Normalnie, bez uprzedzeń.”

Iza: wrocławianka, 34 lata, dwie córki (4 i 5 lat) i syn (8 lat). Pracuje jako graficzka projektowa. Dziewięć i pół roku temu przeszła na islam. A potem wyszła za mąż za Araba poznanego w Australii. Po ślubie przez półtora roku mieszkali w Libanie, od trzech lat żyją w Poznaniu. Mąż odradzał jej noszenie muzułmańskiej chusty. Bał się, że w Polsce to niebezpieczne. Ale ona się uparła. Siedem lat temu założyła hidżab.

Feministyczny Hidżab i spalone auto

-Chciałam to zrobić od razu, jak tylko przeszłam na islam, ale bałam się reakcji rodziców, przyjaciół. I społeczeństwa. Miałam podstawy. Kiedy przyjechaliśmy do Wrocławia, jeszcze zanim założyłam chustę, ktoś nam podpalił samochód. Do dziś pamiętam to uczucie przerażenia, gdy w środku nocy patrzyłam na buchające pod naszym oknem płomienie. Byłam wtedy w ciąży. Przez dwa lata w Polsce chodziłam z odkrytą głową. 

– A jednak się pani odważyła.

– Tak, ale dopiero wtedy, gdy pojechaliśmy z mężem odwiedzić rodzinę w Niemczech. Mieszkają w niewielkim mieście pod Frankfurtem. Tam żyje wielu muzułmanów, więc kiedy wyszłam tam na ulicę w hidżabie, nikt nawet nie zwrócił na mnie uwagi. I w nim już wróciłam do Polski.

– Dlaczego tak bardzo chciała pani założyć chustę? Tę chustę, którą Zachód traktuje jak symbol zniewolenia kobiet – dopytuję.

– Jak ubranie może zniewolić? To nie ubranie, ale stereotypy zniewalają. Dla mnie hidżab jest mocno feministyczny. Nie pozwalam innym mężczyznom cieszyć się swoim pięknem, blokuję im możliwość czerpania przyjemności seksualnej z patrzenia na mnie. Hidżab chroni też kobietę przed wykorzystywaniem jej ciała jako produktu, takiej przepustki do lepszych zarobków. Czyni kobietę dumną z powodu tego, kim jest, a nie jak wygląda. I wzmacnia wiarę. I siłę. Kobieta, która nosi w Polsce hidżab, musi być silna.

Iza opowiada, że jej fascynacja islamem właśnie od hidżabu się zaczęła. To stało się w Australii, w Sydney. Zaczęła tam naukę w college’u (biznes i informatyka) i szukała mieszkania do wynajęcia.

– Żeby wywrzeć dobre wrażenie, zrobiłam sobie mocny makijaż, elegancko się ubrałam. Tyle że to była dzielnica muzułmańska – wspomina. – Drzwi otworzył mężczyzna, wprowadził mnie do salonu. A tam zobaczyłam kobietę w czarnej chuście zakrytą od stóp do głów. Zamurowało mnie. I poczułam się bardzo nieswojo, że jestem tak wystrojona. Jej skromność mnie ujęła, spodobała mi się po prostu. Zamieszkałam w tej dzielnicy, poznałam wielu muzułmanów.

Chcę umrzeć jako muzułmanka

Wychowała się w katolicyzmie. Od dziecka wierzyła w jednego Boga – pod tym względem islam i chrześcijaństwo są do siebie podobne. Zaczęła czytać o islamie.

– W mojej głowie zrodziła się myśl, która nie dawała mi spokoju: „nie chcę umrzeć jako niemuzułmanka”. Bałam się, że nie zdążę. Po roku zdecydowałam się na konwersję – mówi.

A ja chcę zrozumieć dlaczego. Iza uważa, że to proste, że poczuła, że chce, że musi to zrobić.

– Muzułmańska koncepcja niepodzielnego Boga bardziej do mnie przemawiała niż chrześcijańska koncepcja Trójcy Świętej. Podobnie jak to, że w islamie nie ma pośredników między wierzącym a Bogiem, takich jak ksiądz w katolicyzmie. W islamie imam nie jest niezbędny – wyjaśnia. – Wiem, że trudno tę decyzję zrozumieć, ale tego nie da się wytłumaczyć, to się czuje w sercu. Na islam nie można przejść np. dla męża. To nie zadziała, potrzeba głębszej motywacji, by wytrwać w tej praktyce. – tłumaczy jeszcze.

Swojego męża, Libańczyka, poznała w Australii, w college’u. Pół roku po przejściu na islam wyszła za niego za mąż. Po skończeniu studiów razem z nim wróciła do Polski. Wtedy jeszcze z odkrytą głową.

– Burza włosów zawsze była moim znakiem rozpoznawczym – śmieje się Iza. – To zabawne, ale moja mama, gdy zdecydowałam się w końcu założyć hidżab, najbardziej żałowała, że już nie będzie mogła się chwalić koleżankom wspaniałą fryzurą córki.

Zdaje się, że konwersja córki była dla niej stosunkowo niewielkim problemem.

– Nie zaskoczyła jej. Rodziców przygotowałam, zaakceptowali mój wybór. A tata jest ze mnie wręcz dumny. I jest moim największym obrońcą. Walczy ze stereotypami typu „zięć jest dobry dla żony, póki są w Polsce; gdyby córka pojechała z nim do jego kraju, to dopiero by zobaczyła”. Mieszkaliśmy z mężem przez półtora roku w Libanie i nic się złego nie działo. Tato jako pogromca stereotypów ma w walce z nimi często zabawne doświadczenia. Kiedyś mój synek leżał w szpitalu. Mąż, który praktycznie na ten czas w nim zamieszkał, stanowił wielką atrakcję na oddziale dziecięcym. Był tam jedynym tatą i oczywiście jedynym Arabem. Pewna pani pracująca w szpitalu zapytała mojego tatę, jakim mężem jest jego zięć. Tata lubi żartować. Odpowiedział: „Ma jedną wadę. Nie pije alkoholu”.

– Skoro miała pani takie wsparcie bliskich, dlaczego tak bała się pani reakcji na hidżab? – pytam.

– Mam koleżankę, muzułmankę, samotną matkę, którą sąsiedzi groźbami zmusili do ściągnięcia chusty. Nie mieszka już w Polsce, nie wytrzymała. Inna straciła pracę po tym, jak przeszła na islam. W dniu, gdy przyszła w hidżabie, przenieśli ją do innego działu, żeby nie miała kontaktu z klientami, a potem ją zwolnili. Ostatecznie muszą ją przywrócić, wygrała sprawę w sądzie.

Teraz nawet słowo „Allah” budzi wrogość

Pytam, z czego jej zdaniem wynika takie, a nie inne postrzeganie muzułmanów. Odpowiada bez namysłu:

– Z niewiedzy. Kiedy zmieniłam adres zameldowania, poszłam do urzędu, żeby wyrobić sobie nowy dowód. Aby móc mieć zdjęcie w hidżabie, trzeba przedstawić zaświadczenie z meczetu, że należę do społeczności muzułmańskiej. Ale pani w urzędzie poinformowała mnie o tym słowami: „Musi pani przynieść zaświadczenie, że panią zmuszają do zasłaniania się”. Odpowiedziałam, że to mój wybór, że nikt mnie nie zmusza. Urzędniczka mnie przeprosiła.Inna historia. Jednego dnia koleżanka z pracy zwróciła się do męża: „Widziałam, że pana żona szła z tyłu z dziewczynkami, a pan z synem z przodu”. Założyła, że to świadczy o muzułmańskiej deprecjacji kobiet. A przecież jakbyśmy szli obok siebie, to zatarasowalibyśmy chodnik. Gdyby mąż nie miał ciemnej karnacji, a ja hidżabu, nikt nie zwróciłby uwagi na to, kto idzie pierwszy. Ale w Polsce, jak zresztą na całym świecie, stosuje się podwójne standardy. Jeśli chrześcijanin kogoś napadnie lub zabije, to media podają jedynie jego imię i nazwisko, bez wyznania. Natomiast, gdy dopuści się tego muzułmanin, od razu podkreśla się jego wiarę. I tak jak Hitler wtłaczał ludziom do głów, że Żydzi są podludźmi, tak teraz to samo robi się z muzułmanami. Nawet słowo „Allah” ma już wydźwięk negatywny, a przecież to po arabsku znaczy po prostu Bóg, chrześcijanie arabscy też mają w Biblii napisane „Allah”. Nie wiem, dokąd to zaprowadzi. Obawiam się, że za jakiś czas w porządku będzie zabijać muzułmanów. 

 A nie ma w tym również winy samych muzułmanów, że tak są postrzegani? – dopytuję.

– Oczywiście, że jest. Muzułmanie nie są idealni. Ale to nie jest kwestia islamu, tylko ludzi, którzy mylą religię z okrutną tradycją. Islam zabrania honorowych zabójstw, oblewania kwasem, obrzezania kobiet. Przecież jeśli muzułmanin pije alkohol, to nie oznacza to, że islam mu na to zezwala.

W sieci nienawiści

Iza prowadziła bloga. A nawet trzy blogi. Na założenie pierwszego namówiła ją przyjaciółka, której opowiadała o swoich doświadczeniach po przejściu na islam. Miała potrzebę wyrzucenia tego z siebie. Hejterów najbardziej oburzył post, w którym napisała, że jest Polką. – Wypisywali straszne rzeczy. Musiałam zablokować komentarze – mówi.

Drugi blog był teologiczny, o tym, czym jest islam. A trzeci grupowy – prowadziła go z czterema innymi muzułmankami. Odpowiadały na pytania ludzi na temat islamu w postaci postów.

Wszystkie były podparte hadisami, żeby było merytorycznie, rzetelnie. Zajmowało to bardzo dużo czasu. A ludzie i tak skupiali się jedynie na atakach, fala nienawiści była tak ogromna, że mniej więcej po roku zaprzestałyśmy prowadzenia bloga. Ale do dziś ludzie piszą na mojego prywatnego e-maila, oskarżają mnie, obrażają, każą się tłumaczyć za czyny innych muzułmanów – mówi z goryczą Iza. – Czasem boję się wyjść z domu. Jak czytam te agresywne komentarze, to wydaje mi się, że wszyscy mnie nienawidzą z powodu mojej wiary. A przecież to, że wyznaję islam, nie zmieni tego, że jestem Polką.

Twoja mama nie umie czytać

Ale kiedy Iza wyjdzie ze świata wirtualnego do realnego, to zazwyczaj spotyka ludzi normalnych, traktujących ją z szacunkiem.

– Kiedy mieszkałam przez ponad półtora roku w Libanie, nigdy mi się nie zdarzyło, aby ktoś się martwił, że zapomnę o modlitwie. A w Poznaniu, owszem – kiedy szłam ulicą, sąsiad krzyknął do mnie, że jest już południe (a więc, jak sądził, czas modlitwy). Listonosz, który mnie już zna, zanim zapuka do drzwi, najpierw dzwoni do bramy, żebym miała czas założyć hidżab. Wie, że w domu go zdejmuję. Jeśli zdarzają się negatywne reakcje, to zawsze ze strony kobiet.-Jakie na przykład? – dopytuję.– Wizyta u pediatry. Lekarka wypisała receptę, którą dałam córce do potrzymania. Córcia pyta: „Mamusiu, co tu jest napisane?”. A lekarka na to: „Twoja mama nie umie czytać, ale ty się kiedyś nauczysz”. Zamurowało mnie.Bywa też sporo zabawnych reakcji. Ludzie nagminnie biorą mnie za zakonnicę. No, chyba że wychodzę z dziećmi.Nie zliczę, ile razy ktoś mnie pytał o znajomość polskiego lub wyraził zachwyt, że tak dobrze władam tym językiem. A zdecydowanie nie wyglądam na Arabkę, mam jasną karnację. Czasami wynika to z troski, jak wtedy, gdy zapisywałam się na kurs prawa jazdy i pani w rejestracji upewniała się, czy mój polski jest wystarczająco dobry, bym sobie poradziła. Powiedziałam jej, że tak, bo przecież to taki łatwy język. Do tej pory nie wiem, czy domyśliła się, że jestem Polką.Bardzo krępujące jest to, że zawsze jesteśmy z mężem przez wszystkich obserwowani. Nieustannie. Tak jakby ludzie doszukiwali się w naszym zachowaniu dowodów na to, że mąż mnie źle traktuje. I gdy widzą, jak on pakuje i nosi zakupy, są zdziwieni. 

Modlitwa zamiast papierosa

Zastanawiam się, na ile trudniej jest jej przestrzegać nakazów islamu tu, w Polsce, gdzie ze świecą szukać kogoś, kto pości w ramadanie lub modli się pięć razy dziennie. Łatwiej było w Australii lub Libanie?

Post jest o tyle trudniejszy, że tu nie ma takiego poczucia wspólnoty jak np. w Libanie, gdy po zachodzie słońca wszyscy zasiadają do posiłku. I w Polsce w miesiącach letnich, na które przypada ramadan, dni są bardzo długie, trudno jest nic nie jeść i nie pić. A co do modlitwy, to porównajmy sobie z częstotliwością, z jaką wychodzimy na papierosa. Modlitwa zajmuje znacznie mniej czasu. – twierdzi Iza.

Nie jestem do końca przekonana. Na papierosa wychodzimy zwykle z kolegami z pracy, na balkon, przed budynek, nie trzeba dokonywać ablucji…

– Pomodlić się można niemal wszędzie, nawet na tym balkonie z palącymi. Mam koleżanki, które modliły się np. w przebieralni w centrum handlowym. Nie trzeba mieć dywanu modlitewnego, jedynie trzeba się modlić w kierunku Mekki. To też nie jest trudne, bo są np. specjalne aplikacje na komórkę. Kładzie się telefon na ziemi, a on pokazuje, w którą stronę należy się zwrócić. A czasami, np. w zimie, żeby dokonać ablucji, zamiast włosów wystarczy przetrzeć wodą chustę, a zamiast stóp buty lub skarpetki. Więc to jest tylko kwestia reakcji ludzi, np. żeby nie wzywali policji, widząc modlącego się muzułmanina, jak to zrobiła kiedyś pewna pani w pociągu…

Żeby wszyscy patrzyli jak dzieci

Iza wraz z mężem swoje dzieci też wychowują w islamie.

Nie sądzi pani, że narażacie je na problemy? Dorośli mogą sobie z nimi radzić, ale parolatki? – pytam.

– Z tym też wiązało się wiele obaw. Dzieciom mojej koleżanki muzułmanki przedszkolanki specjalnie podawały wieprzowinę. Ale w moim przedszkolu panie sprawdzają nawet jogurty, by nie było w nich żelatyny wieprzowej. W szkole syna też nikt nie ma problemu z tym, że jesteśmy muzułmanami. Martwiłam się, by dzieci nie dokuczały mojemu synowi, że wyglądam inaczej niż większość mam, więc zapytałam go, czy może wolałby, żebym nie nosiła chusty, a on na to: „Mamo, no co ty!”. Dzieci nie mają z takimi sprawami żadnego problemu.

Marzę, by wszyscy patrzyli na mnie tak, jak robią to dzieci. Normalnie, bez uprzedzeń.


Autorka: Agnieszka Rostkowska; Zrodlo: wyborcza.pl

Obraziłam się na Boga – Moja droga do islamu

Paulina Ch.

Mój pierwszy dzień w hijabie.

Assalamu alaykum!

„Bismillahi r-rahmani r-rahim alhamdulillahi rabbil al-amin”

To po zaznajomieniu się z pierwszą surą (rozdziałem Koranu) Al-fatiha tak naprawdę zostałam muzułmanką… – moje serce już to wiedziało, jednak umysł był zachowawczy. Musiał bowiem „wszystko” dokładnie sprawdzić, aby zyskać pewność. Okazało się natomiast, że to „wszystko” było tak oczywiste, że nawet nie było potrzeby nic sprawdzać. Przekonały go bowiem dowody naukowe, jakie zostały zawarte w Koranie.

Wychowałam się w rodzinie katolickiej. Kiedy zaczęłam gimnazjum obraziłam się na Boga, choć zawsze w Niego wierzyłam. Nie byłam w stanie przyjąć faktu, że zabrał mi jedną z najukochańszych osób z mojej rodziny, która przed śmiercią bardzo cierpiała. Mój wujek zmagał się z rakiem krtani. Po jego śmierci przestałam rozmawiać z Bogiem, chodzić do kościoła… Możliwe, że nasiliła to sytuacja jaką miałam w domu. Bowiem mój tata jest trzeźwiejącym alkoholikiem. Na ten moment, nie pije od 13 lat, Alhamdulillah.

Po ukończeniu gimnazjum, zgodnie z wolą mojego zmarłego ukochanego wujka, rozpoczęłam naukę w liceum plastycznym. W dalszym ciągu wierzyłam w Boga, lecz z nim nie rozmawiałam. Cały swój „ból istnienia” przelewałam na płótno – była to wtedy jedyna droga na mój rozwój duchowy. Moje obrazy wbrew wszystkiemu były zawsze wręcz przepełnione Bogiem.

Mój ubiór zwykle szokował otoczenie – czerwone włosy, kolorowe sukienki, odblaskowo-żółte rajstopy i czarne masywne glany urozmaicone zielonym spray’em.

Studia – czas moich największych i najwspanialszych, jak do tej pory, przemian duchowych, Alhamdulillah! Kierunek? – Oczywiście psychologia! – Dlaczego nie Akademia Sztuk Pięknych? – Bo od kąd pamiętam nikt nie był w stanie w żaden sposób odebrać sztuki, jaką tworzyłam. Nikt nie kupował moich obrazów, a poza tym nawet nie chciałam ich sprzedawać, bo były dla mnie zbyt cenne.

Z moim Ukochanym.

Z moim Ukochanym.

Pewnego dnia poczułam w sercu niesamowitą pustkę. Brakowało mi… Boga! Rozmyślałam, szukałam, czytałam, sprawdzałam… – jednak wiele rzeczy w katolicyzmie mnie po prostu odrzucało. Wtedy jeszcze nie byłam gotowa na islam. Bowiem Bóg przyszykował dla mnie coś innego. Zostałam buddystką. Otoczenie nie rozumiało moich przemian, ale ja od początku wiedziałam, że na tym nie poprzestanę i wreszcie moje poszukiwania do czegoś mnie doprowadzą. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że buddyzm w jakiś sposób nie otworzył mi pewnych obszarów serca i umysłu. Medytacja sprawiła, że porzuciłam dotychczasowy sposób odreagowywania problemów (malowanie), mój charakter zmienił się – z szalonej artystki, której wszędzie pełno, stałam się spokojna, wstrzemięźliwa, wytrwała, cierpliwa… W miarę zagłębiania się w tę postawę psychologiczno-filozoficzną zabrakło mi… religii.

Alhamdulillah, Bóg postawił na mojej drodze mężczyznę, którego czysta, delikatna i totalnie bezinteresowna miłość sprawiła, że w samej esencji tej miłości Bóg przemówił do mnie. Subhanallah! Allahu Akbar!

Mimo, że jeszcze nie byłam oficjalnie muzułmanką, Allah (swt) powoli uczył mnie jak być silną, wytrwałą, cierpliwą i oddaną. Moje życie zaczęło się totalnie zmieniać – momentami sama nie wierzyłam w to, czego jestem w stanie dokonać jako mała i drobna istotka zawsze, wbrew pozorom, bardzo nieśmiała, zamknięta w swoim świecie,  skromna (no, może poza tym ubiorem w czasach liceum).

Obecnie jestem magistrem psychologii w hidzabie, Alhamdulillah!
Shahadę wypowiedziałam przed Bogiem w lutym tego roku, Alhamdulillah, a tuż po tej wzruszającej chwili, wysłuchał jej mój ukochany i rozpłakał się. Powiedział: „Kochanie, tak długo się o to modliłem i Bóg wysłuchał mnie! Jestem taki szczęśliwy! Nie spodziewałem się…”

Moi rodzice nie byli wzruszeni, wręcz przeciwnie – byli bardzo zmartwieni. Było wiele bardzo trudnych chwil zarówno dla nich, jak i dla mnie, ale ja wiedziałam… wiedziałam, że Allah (swt) sprawdza mnie w tym, co mi ofiarował, Alhamdulillah. Przez jakiś czas dręczyły mnie koszmary i pamiętam jak we śnie mówiłam: „auzu billehi min ash-shaytan r-radżim… la illaha illa Allah…”. Opowiedziałam o nich mojemu ukochanemu – bardzo się bałam, a on powiedział: „Kochanie, nie przejmuj się… – to Bóg sprawdza twoją miłość do Niego. Mało kto ma taką szansę, by mieć okazję powiedzieć te zwroty we śnie tym bardziej, że nie są one w twoim języku. Ciesz się! Bóg cię kocha!”, Alhamdulillah, Masha Allah!

Teraz moi rodzice często zadają mi pytania dotyczące islamu. Z zaciekawieniem wysłuchują moich odpowiedzi i starają się zrozumieć „dlaczego – na przykład – nic nie jem i nie piję w ciągu dnia przez ok. 30 dni (z wyjątkiem okresu menstruacji)” lub po co mi właściwie ten hijab w mieście, w którym i tak mnie wszyscy znają od urodzenia”? Od kąd pamiętam, moja mama modliła się za mnie, a teraz ja modlę się za nią. Wierzę w to, że wkrótce pomodlimy się razem, in shaa Allah.

Ostatnio prowadziłyśmy przepiękną rozmowę z moją ciocią na temat podobieństw i różnic w chrześcijaństwie i w islamie. Masha Allah!

Mój rodzinny dom, w którym obecnie mieszkam (tuż po ukończeniu studiów), znajduje się w bardzo małym miasteczku, najbliższy meczet jest ponad 100 km stąd.
Jestem tu jedyną osobą swobodnie przemieszczającą się w hijabie, czy jedyną muzułmanką? – nie wiem, tylko Allah (swt) to wie. Z tego co widać, wśród 6 tys. osób (nie wiem ile kobiet) jako jedyna w tym mieście noszę hijab, Alhamdulillah!

Mocno wierzę w to, że moja historia zainspiruje kogoś i doda mu sił w służbie Allah (swt), in shaa Allah! Oby Bóg wynagrodził Was dobrem.  „Bóg jest Miłością” – tylko w Miłości odnajdziemy Najwyższą Prawdę, jaką Allah nam zesłał, otwierając przy tym nasze serca na słowa Koranu, Alhamdulillah! Jedyną walkę, jaką możemy toczyć, to walkę ze swoimi słabościami, na drodze Allah (swt) – nie zaś między sobą. Otóż „nie bądźmy dla siebie najeźdźcami”, ale starajmy się ukazywać Prawdę – jeśli Bóg otworzył komuś serce – on zrozumie, jeśli nie – to nie, taka jest wola Boga. Kochajmy się! Do tego jesteśmy stworzeni, by okazywać sobie miłość, szacunek, troskę… i do tego, aby w pomocy drugiemu człowiekowi odnaleźć intencję dla Boga. Alhamdulillah!

Salam 🙂

Paulina Eesha Ch.


Chcesz podzielić się swoją historią ze światem? Prześlij ją do nas! Więcej informacji TUTAJ.

Byłem ateistą – moja droga do islamu

jak odnalazłem islam, polscy muzułmanie, historia Alberta

Wychowany zostałem w wierze katolickiej ale nie traktowałem tej wiary na prawdę. Zostałem ochrzczony i przyjąłem komunię. Moi rodzice raczej myśleli, żeby mnie ochrzcić ponieważ był to taki zwyczaj a nie dlatego, że byli wierzącymi. Do kościoła poszedłem raz na ruski rok. Chodziłem tylko dlatego by „ksiądz zobaczył” lub bo tak wypada przed sąsiadami. Krótko mówiąc byłem takim „wierzącym-niepraktykującym”.

Gdyby ktos mnie spytał kilka lat temu czym jest Islam, odpowiedział bym: „to coś tam u arabów chyba” albo: „no to ci co wierzą tam w tego Allaha”. Wtedy nie do pomyślenia by dla mnie było, że dziś będę muzułmaninem. Gdy w mediach mówili o Boko Haram czy ISIS mówiłem sobie, że jak jakiś mi się tu pojawi to go zabiję. Wstyd mi za to. Byłem wtedy ateistą.

Chrześcijaństwo mi nie odpowiadało bo nie wierzyłem w Jezusa-Boga i dlatego myślałem, że Boga nie ma. Byłem wtedy człowiekiem zdemoralizowanym. Nic mnie nie obchodziło poza sobą ale Alhamdulilah Islam to zmienił. Wtedy też nie wiedziałem, że czyny terrorystów to wypaczenie przesłania Boga w Islamie oraz, że przede wszystkim cierpią na tym wyznawcy Islamu – ci prawdziwi rzecz jasna.

Moja przygoda z Islamem rozpoczęła się w sposób nietypowy. Kiedyś gdy mi się nudziło wpisałem na wikipedii słowo „Islam”. Wiele rzeczy się dowiedziałem jak na przyklad, że Jezus (pokój z nim) jest bardzo ważną postacią w Islamie oraz, że Allah to nie inny Bóg niż Chrześcijański czy Żydowski, tylko ten sam – Jedyny. Zaciekawiło mnie to i stopniowo poznawałem i obalałem sobie mity miedzy innymi o tym, że kobieta to człowiek drugiej kategorii, albo że muzułmanin musi mordować każdego niewiernego! Media mi tak wpoiły ale na szczęście dowiedziałem się że to kłamstwo.

Uwierzyłem a wiedzę czerpałem z internetu gdyż wtedy nie miałem jeszcze Koranu co źle poskutkowało. Pewnego dnia na YouTube wdałem się w dyskusję z kimś z PDL-u. Naprawdę bardzo mało wiedziałem wowczas o Islamie, a on mi cytował surę 9. Wtedy pomyślałem: „czy to wszystko kłamstwo czego sie dowiedziałem dotychczas?”

Dzięki Bogu Wielkiemu, że zatrzymał mnie On w Islamie i zakupiłem Koran. Wtedy już było jasnością, że ten człowiek wyrywał wersy z kontekstu, co zmieniało ich znaczenie. Wiara w Islam znów do mnie wróciła. Dowiedziałem się to i owo, jak się modlić itp i zacząłem w pełni praktykować Islam.

To było 3 miesiące temu. Dzisiaj wiele osób czerpie ode mnie wiedzę o Islamie. Musze przyznac, ze moja wiedza o Islamie od tamtego momentu powiększyła się o wiele, alhamdulillah. Odnalazłem się wśród Ummy muzułmańskiej.

Martwi mnie jaką małą wiedzę o Islamie mają dzisiaj inni ludzie. Choć wytłumaczysz im podając cytaty z Koranu i hadisy, to oni zawsze wiedzą lepiej. Dla mnie taki czlowiek to jest po prostu człowiek bez wiary. To jest dla mnie trudność jako dla muzułmanina. To że ludzie są ignorantami i nie chcą się otworzyć na opinię i argumenty innych osób.

Moja rodzina przyjęła to bez żadnego szoku. Jedynie moja babcia mówiła: ” żyjesz w Polsce a nie w Arabii „. Ona nie wie, że Islam to nie religia wyłącznie dla arabów. To sąwlasnie  główne problemy z którymi się borykam. Ja jednak odcinam się i szukam pomocy u Allah przez modlitwe. W niej także codziennie dziękuje Allahowi za to, że nie opuścił mnie w chwilach zwątpienia oraz słabości.

To jest moja droga – od chrześcijaństwa przez ateizm do Islamu.

Salam Aleykum
Pozdrawiam Albert.


Jesli jestes konwertyta/ka, nadeslij do nas swoja historie. Wiecej informacji TUTAJ.